'Koniec świata? To już było [+konkurs z nagrodami]'

Koniec świata? To już było [+konkurs z nagrodami]

Książek o tematyce apokaliptycznej i postapokaliptycznej w historii literatury popełniono już sporo, lecz czytelnicy i nawiedzeni wyczekujący końca świata do dziś spierają się, która z nich zasługuje na miano tej najlepszej (i, przy okazji, najbardziej prawdopodobnej). Co nas zdziesiątkuje? Zabójczy wirus? Uderzenie meteorytu? Wojna atomowa? Pomysłów i teorii jest bardzo wiele, a każda kolejna wydaje się jeszcze bardziej spektakularna od już wspomnianych. Już wkrótce poznamy kolejną wizję końca świata. A następnie jego początku. Tym razem po polsku.

Podczas chwili potrzebnej na mrugnięcie okiem zdołał przypomnieć sobie najważniejsze momenty z ich wspólnego życia, przemyśleć swój plan jeszcze raz i poszukać innych rozwiązań. A potem znów rozpatrzyć wszystkie za i przeciw i podjąć decyzję. Nie miał tylko czasu na to, aby powstrzymać bieg wydarzeń.

Trzepot skrzydeł towarzyszył chwili, w której głowa jego ukochanej odskoczyła do przodu w wyniku mocnego uderzenia. Jego oczy zachlapała krew i resztki mózgu. Gdy uszu dobiegł odgłos strzału, upadł bezradnie na piasek.

– Kurwa, przecież słońce jeszcze nie zaszło… – wyszeptał głosem wyrażającym na raz smutek i gniew, a potem zaczął wycierać twarz w białą sukienkę kobiety.

Powyższy, mocno wyrwany z kontekstu ustęp pochodzi z debiutanckiej powieści Artura Kubieńca, która 10 lutego wyląduje na półkach księgarni stacjonarnych i internetowych. Wyrwany, ale dość wiernie oddający styl postapokaliptycznego „To już było”, nad którym KULTURĄ W PŁOT ochoczo i bezinteresownie objęło patronat medialny. Kiedy zapoznałem się z fragmentami przesłanymi przez Warszawską Firmę Wydawniczą, wiedziałem, że swoim tonem idealnie oddaje to, co sam chciałbym kiedyś napisać, ale nie mam na tyle odwagi (i wytrwałości), by utworzyć Nowy Dokument Programu Word i wziąć się do roboty.

Okładka, na odwrocie której, po raz pierwszy w historii, znajdziecie też logo KULTURĄ W PŁOT. Kiedyś będzie to biały kruk ;)

Okładka, na odwrocie której, po raz pierwszy w historii, znajdziecie też logo KULTURĄ W PŁOT. Kiedyś będzie to biały kruk ;)

Miast tego, postanowiłem wesprzeć Artura w jego próbie zawojowania polskiej sceny science-fiction, która, przynajmniej ostatnio, nie robi na mnie tak oszałamiającego wrażenia jak kiedyś. Być może odrobina świeżej krwi rozrusza trochę towarzystwo i jeszcze kiedyś będziemy świadkami nadejścia nowego Lema czy Zajdla. Oczywiście nawet nie staram się porównywać debiutanta do legend, ale nawet oni od czegoś musieli zacząć.

KONKURS

W związku z premierą „To już było”, KWP ogłasza konkurs, w którym do wygrania są trzy papierowe kopie książki (gwoli ścisłości, jedna kopia na głowę, chyba, że ktoś wymiecie konkurencję swoim zaangażowaniem). Jest to przy okazji pretekst do przygotowania rankingu najlepszych i najciekawszych powieści o końcu świata i tego, co następuje po nim. Na pewno macie swoich faworytów i na pewno będziecie w stanie napisać, dlaczego należy przed nimi klęknąć i bić pokłony.

Co należy zrobić?

Zadanie jest proste: od momentu opublikowania tego wpisu do godziny 23:59 w piątek 7 lutego przyślijcie wraz z kilkuzdaniowym uzasadnieniem (na adres kontakt@kulturawplot.plpropozycję trzech powieści, które Waszym zdaniem muszą znaleźć się w takim zestawieniu. Jeżeli chcecie zwiększyć szansę na otrzymanie książki, możecie zaproponować większą liczbę pozycji, ale aby je uwzględnić, również i one powinny być sensownie uzasadnione. Wiem, że dacie radę.

Ogłoszenie wyników

Zwycięzców, wybranych na zasadzie tradycyjnego dla KWP widzimisię, poznamy w dniu premiery „To już było”, czyli 10 lutego 2014 roku. Jeżeli będę miał problem ze wskazaniem trzech osób, które zasługują na wygraną w konkursie, zostanie on rozwiązany na zasadzie losowania. Losować będzie osoba bezstronna, czyli chłopiec, który za 16 z hakiem lat przejmie po piszącym te słowa KULTURĄ W PŁOT.

Co dalej?

Z nadesłanych odpowiedzi wspólnie utworzymy ranking najlepszej powieściowej apo- i postapokalipsy, który z pewnością przyda się osobom zainteresowanym taką tematyką, a poszukującym kolejnej historii wartej przeczytania. Czekając na Wasze propozycję, życzę wszystkim powodzenia. I dziękuję za udział!

  • Nowy Lem i Zajdl już dawno jest wśród nas. Nazywa się Jacek Dukaj.

    • Jeden to za mało. Czekamy na kolejnego :)

      • A to, że takich nigdy za wiele, to inna sprawa ;D

        • Marcin Jasiński

          Mam szczerą nadzieję, że ten cały Dukaj napisał coś dużo lepszego niż fatalny „Lód”…
          Jedna z najgorszych książek, jakie w życiu czytałem (czytam raczej dobre). Nawet jej nie skończyłem (dotarłem do połowy), mimo że „dałem radę” Ulissesowi i Grze w klasy.

          • Nie widzę sensu w wypowiadaniu się na temat jakiejkolwiek lektury jeśli nie przeczytało się jej do końca, dlatego pozwolę sobie nie kontrargumentować Twojej wypowiedzi.

          • Marcin Jasiński

            To po co w ogóle coś napisałeś? :D
            A co jeżeli lektura okazała się tak słaba, że nie dało jej się dalej czytać, ponieważ mój umysł cierpiał nad przerostem formy nad treścią? Autor nie poradził sobie z kolosem, jaki naszkicował w swojej głowie. PIERWSZA POŁOWA utworu kuleje nie tylko fabularnie. Pseudo filozoficzne gadki, płascy i jednowymiarowi bohaterowie, nudny język, błędy w opisach logiki (o której de facto jest część książki) – nie wiem, może to celowe, a ja jestem za głupi…

          • Bo mam przykrą przypadłość uważać, że ludzie czasem reflektują się w swoich błędach. A po co Ty komentujesz jakość książki, której nawet nie przeczytałeś? Nie przeczytałeś książki – więc czemu chcesz o niej pisać, dyskutować? ;D

            Być może ma dla Ciebie sens usprawiedliwianie się tym, że książka jest dla Ciebie nudna, ale… Właśnie po to czyta się książki słabsze. Przeczytałem swojego czasu Zmierzch (no, nie 4 tomy, ale…), przeczytałem też Greja. Myślisz, że sprawiło mi to przyjemność? Nie. Ale dopiero kiedy te dzieła poznałem miałem prawo się o nich wypowiadać. Inaczej wszystko zamyka się w starym „nie znam się, to się wypowiem”.

          • Marcin Jasiński

            Nie przeczytałem książki w CAŁOŚCI, a to jest zasadnicza różnica. Idąc Twoja logiką mam spróbować kupy, seksu z mężczyzną lub pogadać z Dodą? Właśnie to chodzi, że można się wypowiedzieć o czymś, w czym nie jest się ekspertem i/lub nie zna się tego w całości! „Progi wypowiedzi” można zawyżać w nieskończoność (np. opinia na temat albumu dopiero po 10x przesłuchaniu na winylu, cd i mp3 na 4 różnych sprzętach i w odniesieniu do reszty twórczości lub nawet całego gatunku muzycznego), ale czy to ma sens?

            Z innej beczki: Jak można stawiać w jednym zdaniu obok siebie Zmierzch i Oscara Wilde’a? -.-‚
            Wychodzę z założenia, że jest za dużo dobrych rzeczy w życiu, żeby marnować czas na te, które mi się nie podobają.

          • Przesłuchanie połowy płyty, albo obejrzenie połowy filmu to moim zdaniem nie jest zawyżanie progu. Tym bardziej, że wiele filmów/książek opiera się o plot twist, który następuje gdzieś w końcowej części dzieła. Nie jest to zabieg, który lubię, mimo wszystko… Jakie masz prawo oceniać „Podziemny Krąg” czy „Innych” oglądając połowę filmu?

            Masz prawo mieć swoje zdanie dopiero wtedy gdy wiesz o czym piszesz. A w przypadku Lodu, cóż, po przeczytaniu połowy książki, nie bardzo. Twoją sprawą jest natomiast to, co uznajesz za stratę czasu. Moje zdanie znasz – czas poświęcony na żadną lekturę nie jest dla mnie czasem straconym, głównie dlatego, że potem mam możliwość się na temat książki wypowiedzieć, a moje zdanie jest bardziej sensowne niż „przeczytałem pierwszy rozdział, dalej mi się nie chciało”.

            Jeśli chodzi o Wilde, to nie jego miałem na myśli, a 50 twarzy. Portret. o którym piszesz, był niezły.

          • Marcinie, „ten cały Dukaj” napisał masę dobrych książek. Polecam na początek „Inne pieśni”. To jedna z moich ulubionych książek w ogóle. Daje szeroki pogląd na temat jego możliwości.

  • VerTislav

    „Metro 2033”- Dmitrija Glukhovsky’ego. Ciężki, mroczny klimat moskiewskiego metra, służącego jako schron przed zabójczym promieniowaniem po zagładzie atomowej. To co mnie urzekło w tejże książce, to typowo słowiańskie pojmowanie science-fiction i fantasy. Nie słodkie, kolorowe i utopijne, jak to ma miejsce przeważnie w zachodnich produkcjach. A brutalne, dorosłe i dekadencie. Swoją drogą, autorowi pogratulować trzeba, że tak rewelacyjnie zaszczepił w mojej głowie myśl, że to całe moskiewskie metro, jest dla tych ludzi całym światem, przez który przemierzać trzeba tygodniami. Dzięki tej książce zarwałem parę nocek z rzędu! :D

    To jest jedna, jedyna moja propozycja, wiem, że nie załapię się na konkurs, ale musiałem tę książkę pochwalić! :)

    PS. Okładka „To już było” rewelacyjna, wg mnie.

    • Dzięki za rekomendację. Kto wie, może się załapiesz ;)
      Głos na pewno będzie brany pod uwagę przy tworzeniu zestawienia.

      • VerTislav

        Nie wzgardziłbym :), ale bardziej napisałem to z wewnętrznej potrzeby pochwalenia tej pozycji, bo wywarła na mnie przeogromne wrażenie.

    • Typowo słowiańskie tzn. jakie? Nie jestem wielkim fanem fantastyki, ale kilka książek w życiu przeczytałem, głównie tych zachodnich. Nie ma reguły.

  • rafał

    Kurt Vonnegut – kocia kołyska

    • Typy bliskie moim gustom, szkoda że nie stricte książkowe :)

    • „Ludzkie Dzieci” napisała P.D. Jones, autorka kryminałów. Ale film różni się od książki. W książka prezentuje nietypową „apokalipsę demograficzną”, w realiach bardzo przypominających lata 80., gdzie na świecie po prostu, bez żadnych wybuchów i wirusów, przestały rodzić się dzieci.

  • Samuel Steinborn

    Niby to prześmiewcze i nie do końca powieść, a słuchowisko przeniesione na papier, ale „Numer” Wolskiego to dla mnie bardzo ciekawa opowieść o tym, jak może potoczyć się los ludzkości. Oczywiście, jeśli czyta się ją na poważnie i pomiędzy wierszami, a nie jak neurobiałek młodowaty, byle się pochichotać z momentów ;)

    • Dodaję do listy „do przeczytania”. Dzięki!

    • Marcin Jasiński

      Własnie przeczytałem. Świetna książka! Fabularnie może trochę kuleje, ale aluzje do ustrojów totalitarnych i innych książek („Rok 1984”) niesamowite. Napisana lekkim stylem, wciągająca opowieść. Szkoda tylko, że zakończenie takie lipne i mocno naciągane.

      • Samuel Steinborn

        To jak już jesteśmy przy Wolskim, to polecam również słynny „Matriarchat”, czyli opowiadanie na podstawie którego powstała Seksmisja. W zasadzie też trochę apokaliptyczne.

  • Marcin Jasiński

    Mój głos:
    Andrzej Ziemiański – Lodowa Opowieść
    Nietypowe podejście do apokalipsy, która już się wydarzyła, a dowiadujemy się o tym pod koniec krótkiego utworu.
    Może językowo nie jest mistrzostwem, ale konstrukcja powieści jest nietypowa, przez co zakończenie zaskakuje i trochę przeraża obojętnością oraz tym, co z nas może pozostać. Trochę motywów a la Ghost in the Shell, ogólnie smutno i ponuro.
    Dodaję Lodową Opowieść ze względu na to, że idealnie opisuje koniec ludzkości. Szybko. Zimno. Smutno.
    No i oczywiście polecam wszystkim (i przepraszam za załamanie regulaminu konkursu, najwyżej mój głos się nie będzie liczyć do nagrody, trudno)!

    • Nie wiem jak z nagrodą, ale Twój typ na pewno znajdzie się w zestawieniu :)

  • a ja mam pytanie z innej beczki, jesli mogę – jakiej używasz wtyczki do wyświetlania powiązanych wpisów? :D

  • „Droga” McCarthego, „Prawda Półostateczna” Dicka i „Kantyczka dla Leibowitza” Millera. Dopisałbym jeszcze „Bastion” Kinga, ale był już wałkowany milionkrotnie.

    • I tu i tam (w sensie, na niektórych edycjach) też jest wieża, więc pewnie ktoś się znajdzie ;)

  • Grzegorz Karpiuk

    Cormac McCarthy „Droga” – Za przepięknie ascetyczny opis apokalipsy („Zegary stanęły o 1.17. Długie nożyce światła, a potem seria wstrząsów.”). Za ściśnięte gardło podczas czytania. Za rozpoczęcie przygody z Cormakiem.

    Nevil Shute „Ostatni brzeg” – Za duszną atmosferę beznadziejnego wyczekiwania na Ostateczny Koniec.

    Trzecią chciałbym kiedyś sam napisać… ;)