Wiem o Was wszystko. I chętnie się tą wiedzą dzielę

W miniony poniedziałek poprosiłem Was o wypełnienie krótkiej ankiety na temat przeszłości, teraźniejszości i przyszłości KULTURĄ W PŁOT. Nie spodziewałem się, że tak wiele osób znajdzie czas i ochotę wyrazić swoje zdanie, a przy okazji podzielić się ze mną swoimi radami. Dowiedziałem się o KWP więcej niż mógłbym przypuszczać, a o czytelnikach mam w tej chwili taką wiedzę, że powinni odczuwać przerażenie i dyskomfort. Wiedzą tą dzielę się teraz ze wszystkimi. I przy okazji odpowiadam na wszelkie zarzuty, którymi również zostałem zasypany. Na własne życzenie.

Przejdźmy do rzeczy – kto do cholery czyta KWP?

Płeć i komentarze (niekoniecznie na jej temat)

KWP jest czytane zarówno przez kobiety jak i mężczyzn, przy czym tych drugich jest kilkanaście procent więcej. Kobiety stanowią 43% wszystkich czytelników, ale to one częściej komentują pojawiające się na stronie teksty i zestawienia. Przeciętny czytelnik KULTURĄ W PŁOT częściej woli jednak skomentować wpis na Facebooku (20% ankietowanych) lub uznaje poruszany temat za wyczerpany (46% ankietowanych). 23% objętych badaniem na pytanie „Dlaczego nie komentujesz?” wskazało odpowiedź „Inny”, w którym najczęściej pojawiającą się odpowiedzią było „Nie widzę potrzeby”, „Z reguły nie komentuje” i „nie chce mi się”. W przeciwieństwie do autora, są oszczędni w słowach. Albo tylko nieco bardziej leniwi.

„Skąd i jak długo klikasz?”

Większość czytelników (86%) mieści się w przedziale wiekowym (18-34 lata) i większość pochodzi z dużego miasta (54%) lub miasteczka (24%). 19% ankietowanych mieszka na wsi, a 4% czytelników regularnie czyta kulturawplot.pl poza granicami naszego kraju. Zakładam, że mówią po polsku.

W pytaniu „Jak długo czytasz KWP?” zabrakło odpowiedzi „pół roku – jeden rok”, dlatego ta sekcja może zawierać nieco wypaczone dane. Większość (48%) zagląda tu regularnie od 3 miesięcy do pół roku, a 21% czyta moje wypociny już ponad rok. Nie dziwię się – bardziej poważnie zacząłem traktować pisanie mniej więcej rok z hakiem temu. 25% osób biorących udział w badaniu jest z KWP od niespełna 3 miesięcy, a 5% ankietowanych od kilku tygodni. Mam nadzieję, że po wypełnieniu ankiety jeszcze tu wrócą.

Po zobaczeniu tego arcydzieła z pewnością ponownie tu zawitają
Po zobaczeniu tego arcydzieła z pewnością ponownie tu zawitają

Dlaczego Facebook jest zajebisty?

44% osób trafiło na KWP przez Facebooka – inne sieci społecznościowe stanowią zaledwie 4% wszystkich odwiedzających. 14% czytelników poznało stronę dzięki linkom opublikowanym przez autorów innych blogów, a 24% za pomocą Wykopu. Ta ostatnia liczba zasługuje na wyróżnienie, gdyż użytkownicy tego serwisu znani są z jednorazowego wchodzenia i zapominania o istnieniu danej strony z chwilą zakończenia lektury. Dzięki, że postanowiliście zostać. A jeszcze bardziej dziękuję osobom, którzy zarekomendowali zapoznanie się tutejszymi treściami aż 7% czytelników. Nie obrażę się, jak tajemną wiedzę na temat KWP wciąż będziecie przekazywać dalej.

facebook
Bo wiecie, „face” to z angielskiego „twarz”, a „book” to książka

Reklama na KWP

Od samego początku istnienia KULTURĄ W PŁOT pojawiały się tu reklamy – najczęściej w postaci bannerów, z których w ostatnim czasie postanowiłem zrezygnować (a przynajmniej tych losowo dobieranych – od czasu do czasu może się tu pojawić nieinwazyjny banner, wykupiony bezpośrednio u autora). Nikt na mnie nie naciskał – w ankiecie jedynie 8% osób napisało, że reklamy przeszkadzały im w odbiorze treści. Bardzo mnie też cieszy, że 93% czytelników nie widzi przeszkód, by pojawiały się tutaj inne formy marketingu, na których mogę dorobić. Jedynie 7% twierdzi, że dalej powinienem robić wszystko za darmo. Dodam, że i tak robię wszystko dla przyjemności, ale opinia większości i dodatkowy motywator w postaci gotówki bardzo pobudza moją kreatywność.

Braki i niedostatki

39% osób zapytanych „Czego brakuje Ci na KWP?” odpowiedziało, że niczego. Niemal taka sama grupa, bo licząca aż 35% czytelników wskazała, że powinny się tu też znajdować recenzje – a wydawało mi się, że w zalewie blogów i serwisów skupiających się głównie na recenzowania moja opinia nikogo nie zainteresuje. Wobec nagłego zwrotu w akcji, na KWP w najbliższej przyszłości recenzje faktycznie zawitają – zanim to jednak nastąpi, spróbuję wymyślić odpowiednią formułę, tak aby nie było to standardowe klepanie akapitów rodem z podręczników nauki dziennikarstwa. Bądźcie czujni.

11% badanych odpowiedziało, że powinienem opiniować również inne rzeczy, aniżeli tylko filmy, gry, płyty, książki i seriale, ale na razie nie spieszno mi do tego. W tej chwili nie mam niestety komfortu czasowego, pozwalającego mi na bieżące komentowanie aktualnych spraw, a wyrażanie swojej opinii z opóźnieniem to raczej strata czasu. Mojego i Waszego. Inne 11% ankietowanych stwierdziło, że brakuje tu tekstów bardziej osobistych. Dla nich mam dobrą wiadomość – w najbliższym czasie planuję tutaj próbną publikację i z chęcią poznam Waszą reakcję. Ale spodziewajcie się tego dopiero w okolicach końcówki maja.

Jedna osoba zarzuciła mi niepodawanie źródeł, czym jestem zaskoczony, gdyż nigdy nie ukrywałem skąd czerpię inspirację czy informację, a także prawowitych właścicieli kradzionego i publikowanego tutaj materiału. Jedna osoba domaga się wprowadzenia wyszukiwarki (będzie, po zmianie layoutu w najbliższych miesiącach), jedna też chciałaby czegoś o komiksach. Tą ostatnią muszę zmartwić – na powieści graficzne czasu niestety nie znajdę. Ale z chęcią opublikuję fajny materiał Twojego autorstwa z tej dziedziny popkultury. Pojawiły się też głosy domagające się sztuki i malarstwa, także od czasu do czasu (czyli tak jak dotąd) takie tematy również tu znajdziecie.

To się nazywa sztuka!
To się nazywa sztuka!

Wygląd, układ i zawartość strony

Cieszy mnie, że zdecydowana większość czytelników nie widzi nagłej potrzeby zmiany wyglądu KWP. Tylko 2% ankietowanych żąda natychmiastowego zmiany layoutu. Z drugiej strony, aż 58% wyraziło zdanie, że to co oglądacie teraz „może być”, także w tym roku nieco się tutaj pozmienia. Standardy blogowe są oczywiście najczytelniejsze, ale odrobina profeski jeszcze nikomu nie zaszkodziła – mam nadzieję, że nie będę pierwszy. Ciekawe tylko, jak na zmiany zareaguje 40% czytelników, dla których obecny układ jest idealny. Czas pokaże. I kto wie, czy nie pokarze.

W ankiecie padło też pytanie o ulubiony przez czytelników typ wpisów. Ku mojemu zaskoczeniu, głosy rozłożyły się niemal po równo – jedyny format, cieszący się nieco mniejszym uznaniem to „zestawienia zdjęć z krótkim wstępem”. Nie zamierzam jednak z niego rezygnować, ze względu na dwie rzeczy: 1) inne typy nie uzyskały miażdżącej przewagi, 2) nie zawsze mam czas na pisanie. Póki zwłaszcza drugi punkt będzie mi przeszkadzał w prowadzeniu KWP, z zestawień nie zrezygnuję. Poza tym, to też dobry odmóżdżacz zarówno dla mnie, jak i dla Was.

Niemal po równo głosy rozłożyły się też w przypadku pytania o kategorie. Nieco mniej fanów mają teksty z kategorii „Telewizja” (wkrótce zostanie przechrzczona na nieco bardziej chwytliwą nazwę), a najmniej lubicie wpisy o grach. Nic dziwnego, że pojawia się ich tutaj tak mało. Powoli już z marnowania na nie czasu wyrastam.

Częstotliwość moja i czytelników

35% z Was wchodzi na stronę co kilka dni, 28% czeka, aż o nowym wpisie poinformuję na Facebooku i innych sieciach społecznościowych, 15% zagląda na KWP raz w tygodniu, a 6% nie może doczekać się kolejnego wpisu i wraca tu codziennie. Najbardziej cieszę się z tej ostatniej liczby, bo nie sądziłem, że to co tu powstaje może być aż tak uzależniające.

63% ankietowanych uznaje, że kolejne wpisy pojawiają się w idealnych odstępach czasowych. Reszta uważa, że piszę zbyt rzadko. Niestety, oprócz tworzenia i pożyczania na potrzeby KWP, pracuję też 8 godzin dziennie, nie wspominając już o czasie, jaki poświęcam rodzinie. Z tej ostatniej nie zrezygnuję, a pracować będę dopóty, dopóki nie będę tu wyciągał przynajmniej 3/4 pensji, jaką dostaję w korpo. Wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że trochę to jeszcze potrwa.

Symbolika, moi drodzy, symbolika to podstawa
Taka tam metafora. Czy symbolika. Sam nie wiem

Poziom i anonimowość

W ankiecie prosiłem też Was o wystawienie całościowej oceny KULTURĄ W PŁOT. 84% z Was wystawiło piątki (59%) i szóstki (25%), natomiast 15% z Was KWP kojarzy się tylko (albo aż) dobrze. Trzy osoby wystawiły notę „dostateczną”, co można podpiąć pod błąd statystyczny. Wnioskować więc mogę, że wstydu nie ma, ale wciąż niezbyt mi się spieszy do podpisywania się własnym nazwiskiem. Dobrze mi z moją anonimowością.

Wam chyba też zbytnio nie przeszkadza, gdyż aż 95% ankietowanych wskazało taką właśnie odpowiedź, na pytanie, czy brak podpisu to dla Was problem. Tylko 5% z Was jest naprawdę ciekawskich. Ci ostatni muszą uzbroić się w cierpliwość. Albo dobrze poszukać w odmętach niniejszej strony. Powodzenia.

Najciekawsza część tego wpisu

Ostatnie trzy pytania ankiety były otwarte – zachęcałem Was do zabawienia się we wróżki i przewidzenia przyszłości KWP, następnie zaproponowania tematów, które powinny się tu pojawić (bardzo pomocna lista powstała – zdecydowanie skorzystam z Waszych podpowiedzi!), a na końcu do wylania gorzkich żali. Do części z tych rzeczy (pochwały pominę – lubię je czytać, ale nie jestem tak próżny, by dzielić się nimi ze światem) postaram się ustosunkować poniżej. Zapnijcie pasy.

Mam też nadzieję, że pojawią się reklamy, bo jeżeli blog nie będzie Ci przynosił utrzymania to przestaniesz go prowadzić.

Reklamy w jakiejś formie pojawią się na pewno, ale tylko poważny kataklizm może powstrzymać mnie przed dalszym pisaniem. Za bardzo mi się to podoba. Bez obaw więc.

Onet i inne portale będą coraz częściej kradły Twoje znakomite wpisy.

Już się z tym pogodziłem. Zresztą, co ja mam do gadania – sam czasem coś ukradnę.

Nie lubiłem, kiedy przygoła pani była na ilustracji artykułu, który z golizną nie miał nic wspólnego.

Lubię piękne kobiety. Piękna kobieta pasuje do wszystkiego (możecie mnie cytować).

Dona Drake, bo oprócz pięknych kobiet, lubię się też droczyć
Dona Drake, bo oprócz pięknych kobiet, lubię się też droczyć

Twoja strona potrzebuje dużo pamięci systemowej, bo zwalnia mi widocznie 4 letni komputer.

To wina ostatnio wprowadzonych zmian i zainstalowanych wtyczek do WordPressa. Po zapowiadanej zmianie layoutu strony wszystko powinno wrócić do normy – a przynajmniej tak bardzo nie niszczyć Waszych komputerów.

Marzyłoby mi się takie „NaTemat” tylko bardziej nakierowane na zjawiska z kultury i z mniej przypadkowymi ludźmi jak tam (w sensie – bez grafomanii).

Wątpię, że będę w stanie znaleźć tyle osób gotowych do pisania za darmo. Kilka osób na przestrzeni ostatniego roku oferowało napisanie wpisów gościnnych, ale skończyło się tylko na (nie)szczerych chęciach.

Zacznij zatrudniać trochę osób.

Jak zacznę zarabiać tyle, co czołówka polskich blogerów, to z pewnością się do tego dostosuję. Możecie jednak tej chwili nie dożyć.

„Kulturą w płot” powinno być bardziej popularne i rozpoznawalne.

Trudno mi się nie zgodzić, ale jak tego dokonać – nie mam pojęcia.

Jest za mało popularny. Popracujcie nad reklamą.

Wolę marketing szeptany. Zacznijcie szeptać.

Może zaczniesz bywać na wydarzeniach kulturalnych (ogólnopolskich i lokalnych) i zdawać z nich relacje.

Bywam, jak znajduję czas. Ale osobiście nie uważam tego za godny materiał na tekst.

Nie chciałbym jednak żeby na stronie zadomowiły się wyskakujące okna na pół strony bo jest to chyba najbardziej irytująca forma marketingu.

Nie będzie. Nie jestem samobójcą.

Tylko trochę więcej czasu poświęć. albo postaraj się rozbudować system komentarzy.

Nie za bardzo wiem jak (i czy w ogóle) mogę go bardziej rozbudować. Podpowiesz?

Autor się ujawni i zyska rozgłos.

Jawnie piszę/pisałem już w innych miejscach i rozgłosu mi to nie przyniosło.

Denerwują mnie krótkie wpisy, prezentujące w odkrywczym stylu informacje, o których większość osób interesujących się kulturą wie.

Nie zawsze znajdę coś, o czym nie słyszał nikt. Odkrywczy styl to bardziej entuzjazm, którym staram się zarażać.

Przydał by się jakiś czytelny spis treści/dostęp do archiwum wpisów z możliwością podglądu kilku tematów na raz. Teraz nawet jeśli jest to nie mogę go znaleźć.

Lewa kolumna pod napisem ARCHIWUM. W przyszłości będzie to lepiej rozwiązane. Chyba.

Za dużo wpisów na temat „Gry o tron”. Uwierz mi, że ten film nie ma aż tylu fanów, jak Ci się wydaje. Nie rozumiem dlaczego poświęcasz temu aż taką uwagę.

Patrząc na ilość polubień i udostępnień jestem skłonny Ci nie uwierzyć. Zresztą piszę tylko okolicznościowo – za chwilę skończy się sezon i będzie kolejny rok przerwy.

Nie przepadam za oglądaniem dziewczyn na fejsbuku KWP, lajkuję go żeby się dowiedzieć o nowych wpisach i pooglądać jakieś ciekawe obrazki.

A myślałem, że „dziewczyny” i „ciekawe obrazki” wzajemnie się uzupełniają.

Bardzo, bardzo ciekawa i kulturalna młodziutka Jane Fonda
Bardzo, bardzo ciekawa i kulturalna młodziutka Jane Fonda

Możesz napisać co tam się dzieje/będzie działo bo domyślnie chodzi o to, aby różne kanały komunikacji (FB, G+, T) się uzupełniały, a nie aby wszystko się powtarzało.

Cóż, sporo rzeczy się powtarza. Ale na Twitterze zamieszczam więcej, bo krócej. Są tam moje idiotyczne przemyślenia, linki do w miarę ciekawych rzeczy i inne. Na Google+ jest w zasadzie to samo co na FB – zresztą, z G+ i tak nikt nie korzysta.

Tytuły artykułów ssą imo. W większości przypadków albo są za długie, albo zawierają niepotrzebne i bezwartościowe wtrącenia, bez których wyglądałyby dużo lepiej.

Skutki uboczne pracy w internecie. Z doświadczenia wiem, że w ten sposób łatwiej ściągnąć uwagę czytelnika. Nawet jeśli jest tytułem poirytowany.

Nie chciałbym, aby się zbyt rozrosło, ani by autor masturbował się nad swoim wizerunkiem.

Jestem ostatnią osobą, do której wizerunku chciałbym się masturbować. Wy też byście nie chcieli.

Czasem humor autora jest dla mnie taki zbyt cyniczny „na siłę”, trochę jak nastolatek, który bardzo chce być zabawny, a nie do końca mu to wychodzi, bo brakuje nieco gracji i wyrobienia.

Muszę przyznać Ci rację. Czasem chcę być bardziej zabawny, niż jestem w rzeczywistości. A w rzeczywistości jestem marudą. I śmieję się z niepoprawnie politycznych dowcipów.

Kiedy zaglądam na KWP na telefonie wystarczy że nacisnę na zdjęcie w celu przesunięcia strony w dół, zdjęcie otwiera się i muszę cofać, jest to bardzo uciążliwe!

Pracuję nad zlokalizowaniem problemu (po mojej stronie występuje ten sam problem), ale na razie bez sukcesów.

Nieprawdopodobnie wkurzające są reklamy, które zasłaniają połowę tekstu, jak się czyta z komórki.

Wina przeglądarki, której używasz. Ale na pocieszenie dodam, że reklam już widzieć nie powinniście. W każdym razie szablon za jakiś czas ulegnie przepoczwarzeniu i problem zniknie. Albo się nasili.

Jedyne co mi się rzuciło (ale to już bardzo osobiste spojrzenie) to jedna książka, „postapokaliptyczna”. Otóż chodzi o „Podziemia Veniss”. Jest to dosyć nietrafiona pozycja i chyba nie bardzo powinna się znaleźć na tej liście. Przepraszam za ewentualną bezczelność, ale czy Pan czytał tę książkę? Nie było to bezpośrednio związane z tematem.

Nie czytałem. To był typ czytelnika, który nadesłał go w ramach konkursu książkowego.

Mieliśmy ostatnio na fazie z kumplem rozkminę o Twoim blogu, doszliśmy do wniosku, że jest dobrze, ale pojawiają się symptomy tabloidyzacji.

Nie uciekniemy od tego. Wszystko się tabloidyzuje – nawet kościół katolicki. Często jest to jedyny sposób na ściągnięcie wiernych (fanów). Postanawiam być jednak w tej kwestii bardziej oszczędny.

http://so.pwn.pl/zasady.php?id=629880

Dobra rada. Dzięki. Błąd czasem popełniam bo wciąż pokutuję za studia, które ukończyłem.

Rozumiem, że ładne kobiece* ciałko zachęca do lektury** (także panie!) ale wykorzystywanie tego typu fotek jako wabika jest tak powszechne, że już nie działa a nawet irytuje; (…) nie jestem w stanie przypomnieć sobie wersji z ślicznym roznegliżowanym panem.

Wkrótce.

O ile chciałbym żebyś zarabiała/zarabiał na swoim pisaniu, to na wysyłanie spamu w newsletterze bym się nie zgodził.

Nie planuję. Adresy e-mail tylko do mojej wiadomości.

Twój portal jest rajską wysepką na morzu gówna kwejków i innych ścierw tego pokroju.
Oprawię to sobie w ramkę. Poważnie.

 

Jeśli macie jeszcze jakieś pytania / uwagi / żale, komentarze są do Waszej dyspozycji. Jak zwykle zresztą.