20 najpopularniejszych wpisów na KWP w 2014 roku

W przeciwieństwie do roku ubiegłego, który zakończyłem mocno pesymistycznym wpisem podsumowującym, w tym postanowiłem pójść w nieco innym kierunku, przygotowując zestawienie najbardziej poczytnych (acz niekoniecznie najlepszych) wpisów z kończącego się za kilka godzin 2014. Jest to poniekąd ukłon w stronę czytelników, którzy nie mieli okazji czytać ich w momencie debiutu na KWP, ale też ciekawostka dla stałych bywalców, których zapewne zainteresują twarde dane – wyświetleń wygenerowanych przez poszczególne teksty oraz stopień ich uwielbienia na Facebooku.

Tak, tym samym Facebooku, gdzie informacja o nowych wpisach dociera do zaledwie 10% wszystkich fanów (a tych jest trzykrotnie więcej niż 365 dni temu, bo już prawie 10 tysięcy). Jeśli więc trafiliście tutaj przez linka z social mediów, sugeruję zapisanie się na Newsletter (formularz na dole strony), bo o kolejnej (re)produkcji możecie się od Marka Zuckerberga nie dowiedzieć. Alternatywą jest oczywiście stary dobry RSS oraz Twitter, gdzie ostatnio jestem zdecydowanie bardziej aktywny (co przekłada się na siedmiokrotny wzrost liczby obserwujących). O Google+ nie wspominam – choć darzę go sympatią, nie ma najmniejszego przełożenia na odwiedzalność i świadomość istnienia Waszej ulubionej (przyznajcie) strony. Wspomnę natomiast o Instagramie, który od kilkunastu dni  tętni życiem niczym Biedronka w Sylwestrowe popołudnie.

A teraz, bez zbędnych ceregieli, 20 najpopularniejszych wpisów na KULTURĄ W PŁOT w 2014 roku. Dla podniesienia poziomu dramaturgii, najpoczytniejszy znajdziecie na samym dole. Zgadlibyście, że to właśnie ten?

20. gigantyczne-pomnikiKiedy w dowolnym kraju świata stawia się gargantuiczny wręcz rozmiarów pomnik, zjeżdżają się telewizje z całego świata, a temat otwiera serwis wiadomości czołowej stacji. Kiedy w takim Świebodzinie stawia się kolosalnego Chrystusa, na miejsce przyjeżdża Maciej Mazur i w swoim, niezwykle żenującym stylu, sprowadza wszystko do rangi jarmarcznego happeningu w końcówce pseudointelektualnego, dwudziestokilkuminutowego bełkotu we flagowym programie najbardziej znienawidzonej przez internautów telewizji.

 

19. siedem-sposobow-zabicie-zonyGdy zaginęła jego żona, Richard Klinkhamer napisał książkę, w której przedstawił siedem sposobów na zabicie swojego współmałżonka. Chociaż wielokrotnie, również w wywiadach i przed kamerami, mocno dawał do zrozumienia, że to on stoi za jej zniknięciem, dopiero wiele lat później okazało się, że materiałów do powieści wcale nie musiał szukać. Wszystko znał, jakby nie patrzeć, z autopsji.

 

18. za-kulisami-archiwum-xDotychczas na KWP zamieszczałem zdjęcia, które w zdecydowanej większości weszły do szerokiego obiegu oficjalnymi kanałami – w dodatkach na płytach DVD, w artykułach opublikowanych w czasopismach filmowych czy pochodzących z albumów zdjęć należących do kolekcji samych twórców, którzy zdecydowali się na ich udostępnienie w internecie wiele lat po premierze. Tym razem będziecie mieli okazje zobaczyć skany ekspresowo wywołanych polaroidów, które pstryknięto z myślą o podtrzymaniu ciągłości przyczynowo-skutkowej.

 

17. zielona-mila-za-kulisamiW grudniu 2014 roku minęło dokładnie 15 lat od premiery jednej z najlepszych adaptacji książkowych, którą reżyser i scenarzysta przygotował na podstawie powieści Stephena Kinga w zaledwie osiem tygodni. „Zielona mila” w wersji scenariuszowej Franka Darabonta była ponoć tak dobra, że przy korekcie nikt nie odważył się zmienić nawet interpunkcji, aby nie ingerować w dzieło specjalisty od więziennych historii pióra mistrza horroru. Nic więc dziwnego, że gotowe dzieło porwało zarówno widzów, jak i krytyków i zarobiło w samych Stanach Zjednoczonych ponad pięciokrotnie więcej, niż „Skazani na Shawshank”.

 

16. internet-komentarze-pod-tekstamiYour_Post_As_A_Movie, bo pod tym profilem kryje się wspomniana osoba (grupa?) tworzy swoje przeróbki, wybrane fotografie odpowiednio kadrując, dodając charakterystyczną listę aktorów, a także tytuł i tagline, czego efektem są naprawdę wiarygodnie wyglądające postery. Na tyle wiarygodnie, że sam złapałem się na tym, że zajrzałem do IMDb.com w celu sprawdzenia, kiedy premierę będzie miał jeden z nich. A później zebrałem kolekcję tych najlepszych.

 

15. nowa-zelandia-plazeJamie Harkins i Constanza Tagini Nightingale anamorficzne rysunki na upatrzonych przez siebie piaszczystych plażach tworzą już od kilku miesięcy. Zainspirowani dziełami nowojorskich streetartystów, którzy za pomocą kredy potrafią przekształcić ulicę w dzielnicy nędzy w magiczny, trójwymiarowy świat, postanowili w jakiś sposób przenieść to na lokalny grunt. Nie stać ich było na takie ilości pastelowej kredy, więc przymuszeni zostali do wyszukania darmowej alternatywy – jak się wkrótce okazało, zmiana „płótna” i zrezygnowanie z materiałów plastycznych wyszło im tylko na dobre.

 

14. sabotowane-filmyOpisane w tym wpisie poniżej bardziej lub mniej udane filmy próbowano sabotować, ale ostatecznie udało się je wyświetlić w kinach z lepszym lub gorszym skutkiem finansowym. Czasem też właśnie ten gorszy wynik w box office był bardziej pożądany, niż kasowy sukces. Ale kto i dlaczego chciałby pogrążać dzieła, które pokochały setki tysięcy, jeśli nie miliony widzów?

 

13. gra-o-tron-ciekawostkiZbiór mniej znanych ciekawostek na temat ekranizacji „Pieśni lodu i ognia” George’a R.R. Martina. Wierzcie lub nie, ale niektóre interesujące fakty na temat produkcji i obsady nie są znane nawet jej twórcom. A przynajmniej nie były, do momentu pojawienia się ich w internecie. O wątku polskim, który też się tu pojawia, na Zachodzie nie wie z pewnością żaden miłośnik krwawego tasiemca. Nie żartuję.

 

12. kampanie-szokujaceZłota recepta na wychowanie, której niepowtarzalną skuteczność potwierdzają niemal wszyscy, którzy kiedykolwiek dostali po twarzy za jakąś przewinę, sprawdza się nie tylko w domowym zaciszu. Z podobnego założenia wychodzą też między innymi ministerstwa zdrowia co odważniejszych krajów, ustawowo nakazujące koncernom tytoniowym umieszczanie na opakowaniach papierosów drastyczne, bijące po oczach zdjęcia, dokumentujące zgubne skutki palenia. W podobną stronę od wielu lat dryfuje też WWF i inne organizacje skupiające swoją działalność na ochronie przyrody. I chociaż nie wszystkie ich kampanie są tak makabryczne, jak wspomniane odstraszacze na uzależnionych od nikotyny, trzeba przyznać, że cios w głowę potrafią oddać z nie mniejszą siłą.

 

11. modelina-rzezbyKanadyjka Ellen Jewett ma z pewnością lepsze wspomnienia z zajęć plastyki czy techniki niż ja, bo modelina wpadająca w jej sprawne ręce praktycznie ożywa. Co prawda to co tworzy, oparte jest na metalowych szkieletach, ale nie można powiedzieć, że dzięki temu praca nad rzeźbami prezentowanymi poniżej staje się wyjątkowo łatwiejsza.Uformowana figura na zakończenie malowana jest farbami akrylowymi, a następnie szklona tak długo, aż jej barwy staną się odpowiednio intensywne. Dla mnie mogłaby jednak pozostać bezbarwna, a i tak zwalałaby z nóg wirtuozerskim połączeniem realizmu z surrealizmem. Sami zresztą zobaczcie.

 

10. gra-o-tron-spoileryNiektóre z kontrowersyjnych powieści, które razem liczą już ponad 4 tysiące stron, zawierają tak wiele szczegółów na temat fabuły kolejnych sezonów, że musiały zostać podzielone na części. Włodarze stacji HBO rozpoczęli wewnętrzne śledztwo, w celu ustalenia sposobu, w jaki podpisujący się nazwiskiem Martin autor dotarł do pilnie strzeżonych scenariuszy i szkiców fabuły na najbliższe kilka lat.

 

09. irracjonalne-lekiMniej lub bardziej racjonalne lęki często definiują to, jakimi osobami jesteśmy (nie ma to jak zacząć wstęp od komunału, ale tym razem zaryzykuję). Część z nich wlecze się za nami od samego dzieciństwa, inne zaatakowały nas wraz z rozwojem kinematografii (wysyp krwawych horrorów) czy internetu (media społecznościowe potrafią wyrządzić większą krzywdę, niż zaczepki na blokowisku). Niektórzy mówią, że lubią się bać, ale nawet oni mogą odczuwać strach z powodów, które inne osoby szyderczo wyśmiewają. Każdy się czegoś obawia. Wy też. I może nawet nie zdajecie sobie z tego sprawy.

 

08. rzezbiarstwo-lassereRzeźbienie w kawałku drewna, monecie, która wyszła już z obiegu (lub nie), artystyczne niszczenie książek czy lepienie repliki Wenus z Milo z odchodów – to wszystko już widzieliśmy. Kolejne przykłady wzbudzały mój (i, patrząc na statystyki, Wasz) mniej lub większy entuzjazm, a ogólne wrażenie z poznawania i prezentowania kolejnych materiałów, w których można dłubać wskazywało, że w tej kwestii raczej nie da się powiedzieć wiele nowego. Jak się okazuje, dość szybko znalazł się ktoś, kto nie wiedział, że się nie da. I zrobił coś, co zaskoczyć może nawet największych w tej kwestii sceptyków.

 

07. bosch-muzyka-na-obrazieJak donosi internetowy serwis brytyjskiego Guardiana, pewna blogerka wybrała się z przyjaciółką do muzeum Prado w Madrycie, gdzie przystanęła na dłuższą chwilę przy „Ogrodzie ziemskich rozkoszyHieronima Boscha. News z dupy, powiecie, i tym razem określenie to będzie jak najbardziej trafne. Pani Amelia dostrzegła bowiem na słynnym tryptyku nagą postać, której niezbyt obfite jak na połowę poprzedniego tysiąclecia pośladki pokryte są zapisem nutowym pewnej kompozycji. I postanowiła ją zagrać. Efekt przeszedł najśmielsze oczekiwania.

 

06. przerobki-sztukiKilka lat temu firma Adobe zorganizowała w Wielkiej Brytanii mały konkurs dla studentów, w którym można było wygrać 10 tysięcy funtów za umiejętne przeniesienie klasycznego obrazu do współczesności tylko za pomocą fotografii. Ci ciekawe pomysłodawcy przedsięwzięcia postawili jeden warunek – nie można było wykonanych fotografii w żaden sposób retuszować, dyskwalifikując wszystkich, którzy sięgnęli m.in właśnie stworzony przez nich kombajn graficzny – Photoshopa. Paradoks, powiecie. Ale w tym zaprzeczającym prawom marketingu szaleństwie (te prawa marketingu to sobie oczywiście wymyśliłem, bo czemu nie?) była metoda.

 

05. ksiazki-postapokaliptyczneMcCarthy, King, Dick i Matheson to pierwsze nazwiska, jakie przychodzą do głowy, kiedy słyszymy terminyapokalipsa i postapokalipsa. Tymczasem osób piszących o końcu świata i tym, co następuje później jest zdecydowanie więcej, a ich pomysły niejednokrotnie dorównują lub przewyższają pesymistyczne scenariusze snute przez wspomnianą czwórkę. We wpisie znajdziecie zestawienie 20 powieści (i dwóch opowiadań, bo czemu mielibyśmy dyskwalifikować krótsze formy) jest swoistym drogowskazem dla osób, które dopiero zaczynają łapać bakcyla literackiej zagłady. Z drugiej strony, również osoby obeznane w temacie mogą tu znaleźć pozycje, z którymi jeszcze nie mieli do czynienia. A powinni.

 

04. bronsonNie dalej jak wczoraj wreszcie pojawiła się okazja, by obejrzeć chwalonego tu i ówdzie „Bronsona”. Przyznając się już na wstępie do swojej ignorancji, wyznam, że tak długo zwlekałem z seansem, myśląc, że jest to biografia aktora znanego z serii „Życzenie Śmierci”. Dopiero jakiś czas temu zreflektowałem się, że „Charles Bronson” to również przybrane na jego cześć imię i nazwisko najbrutalniejszego, najniebezpieczniejszego i najdroższego więźnia w brytyjskim systemie penitencjarnym. Osoby tak nieposkromionej, że żadne więzienie w Zjednoczonym Królestwie nie chce go mieć w swoich murach. I wcale im się nie dziwię.

 

03. wyimaginowane-krajobrazyNie wiem ile jest na świecie osób, które mogą powiedzieć, że byli już wszędzie i widzieli wszystko. Wiem jednak, że jeśli chodzi o tę drugą czynność, na pewno wciskają kit, bo widoków, które prezentowałem w tym wpisie na pewno nie mieli okazji oglądać. Chyba, że podobnie do mnie, są uzależnieni od internetu.

 

02. filmy-skandynawskie„Współczesne kino nie jest już tak dobre jak kiedyś”, „dawniej kręciło się lepsze filmy” i „w kinach nie grają już niczego dobrego” to trzy najczęściej powtarzane przez osoby tytułujące się miłośnikami kinematografii frazy (żeby nie nazwać ich frazesami). Prawda jest jednak taka, że każda (każda!) osoba wypowiadająca dowolne zdanie z wyżej wymienionych gówno wie o kinie.

 

01. matrix31 marca tego roku minęło dokładnie 15 lat (tak, tak, to już tyle) od premiery jednego z najbardziej przełomowych i kultowych filmów w dziejach kina. Nie znam osoby (znając, Was, ktoś w komentarzach napisze, że zna), która w tym czasie nie widziała dzieła jeszcze wówczas braci Wachowskich przynajmniej jeden raz. Sam oglądałem go kilkadziesiąt razy, a znam ludzi, którzy (nie przesadzam) dobijają nawet do setki. Ale ani ja, ani oni nie zauważyli wręcz bijącej po oczach ciekawostki, od której uwagę reżyserzy skutecznie odwrócili seksowną blondynką w niemniej seksownej czerwonej sukni. Przyznajcie się, Wy też patrzyliście tylko na nią. I też pewnie przegapiliście to, czego nie sposób nie zauważyć, jeśli w głowie nam nie tylko cycki.