20 najpopularniejszych wpisów na KWP w 2015 roku

To był naprawdę szalony rok, chociaż początkowo niewiele wskazywało na to, że w jakikolwiek sposób będzie się różnił od poprzedniego. Jak się okazało, różnił się tak diametralnie, że z powodzeniem ostatnie 12 miesięcy można nazwać najlepszymi w historii KULTURĄ W PŁOT. I to nie tylko ze względu na fakt, iż KWP otrzymało nagrodę główną w konkursie Blog Roku, chociaż od tego wszystko się tak naprawdę zaczęło.

Nie martwcie się jednak, na kilka godzin przed nadejściem Nowego Roku nie mam zamiaru zanudzać Was mało kogo interesującymi szczegółami zakulisowej pracy nad blogiem. Przyczyna jest prosta – ostatnie kilkadziesiąt tygodni wcale nie było podporządkowane pracy nad nowymi treściami tu zamieszczanymi, ale książce, która wyrwała mi z życia przynajmniej kilkadziesiąt długich wieczorów i poranków. O pracy nad nią opowiem jednak w osobnym tekście, w okolicach jej wiosennej (mam nadzieję) premiery. Dzisiaj zajmę Waszą uwagę czym innym.

Tradycyjnie, jak co roku, od roku przygotowałem zestawienie 20 najpopularniejszych tekstów opublikowanych w ciągu ostatnich 12 miesięcy na KULTURĄ W PŁOT. Po raz kolejny dla podniesienia poziomu dramaturgii, najpoczytniejszy umieściłem na szarym końcu, chociaż wygenerował niemal taką samą liczbę odsłon niż cała druga dziesiątka. A jeśli zapytacie, po co w ogóle robię taki ranking, to odpowiem, że jego poprzednia edycja uplasowałaby się na miejscu siódmym i nie zamieściłem jej tu tylko dlatego, iż ukazała się na kilka godzin przed kulminacją sylwestrowej nocy – jeszcze w roku 2014.

A teraz przeżyjmy rok 2015 ten ostatni już raz.


20-najgorszy-film-w-historii-kina

Na mało zaszczytne miano, które znajdziecie w tytule tego wpisu, przez lata zasłużyło wiele produkcji. Wśród nich znaleźć można dowolne dzieło unieśmiertelnionego przez Tima Burtona Eda Wooda, tyleż samo dokonań cudem jeszcze nie uśmierconego Uwe Bolla, a nawet ciekawy przypadek wprost z naszego kraju traktujący o wężach, klątwie i pewnej dolinie. Za wyjątkiem jednego, żaden film nie może się jednak poszczycić tym, że w trakcie jego realizacji część obsady chciała uciec do innego kraju, zwolniony przedwcześnie reżyser ukrywał się na planie w charakteryzacji hybrydy człowieka i psa, a grający tytułową postać laureat dwóch Oscarów wymusił na twórcach, by w każdej scenie towarzyszył mu przypadkiem napotkany w przerwie między zdjęciami będący wirtuozem fortepianu karzeł. Co z tego wynikło?


19-wykute-w-skale

Większości z nas na słowa „niesamowita konstrukcja wykuta w skale” do głowy od razu przychodzi jedno miejsce – położona w Jordanii i widoczna w nagłówku tego wpisu Petra. Oblegane przez turystów, robiące zaiste piorunujące wrażenie ruiny starożytnego miasta to jeden z nowych siedmiu cudów świata, co samo w sobie jest wystarczającą reklamą. Niewiele osób zdaje sobie jednak sprawę, że podobnie monumentalne miejsca, bardzo rzadko pojawiające się w prospektach turystycznych, można znaleźć w innych zakątkach świata. A niektóre zaraz za miedzą.


18-niepozorne-zdjecie

Historia, którą za chwilę przeczytacie z powodzeniem mogłaby się wpisać w bogato zdobiony scenariusz pełnego zwrotów w akcji filmu wojennego. I na fragment takowego faktycznie wygląda. W przeciwieństwie jednak do hollywoodzkich produkcji, które pełne są naciąganych lub kompletnie sfabrykowanych epizodów, niepozorna, niczym niewyróżniająca się fotografia z nagłówka, była głównym bohaterem autentycznego wojennego incydentu. Zajścia, podczas którego co prawda nie ważyły się losy świata, ale które decydowało o życiu lub śmierci mężczyzny, na co dzień raczej nieprzywiązującego do obramowanego kadru większej wagi. Nawet pomimo faktu, że jedną z osób na nim uwiecznionych był jego ojciec. Kim był natomiast drugi mężczyzna?


17-gra-o-tron-ciekawostka

Dziś za oceanem, a już jutro nad Wisłą znowu powieje mrozem – nadeszła długo oczekiwana zima. Telewizyjna „Gra o tron” niniejszym dogoniła książkowy pierwowzór, chociaż z roku na rok coraz bardziej się od niego oddalała, pomijając wiele ważnych wątków i niemal wszystkie pomniejsze. Szkoda, bo zwłaszcza te ostatnie stanowią o sile historii snutej przez George’a Martina, a przy okazji są kopalnią anegdotek i porozumiewawczych mrugnięć do fanów „Pieśni lodu i ognia”. O jednym z nich nie wiedzą jednak nawet niektórzy najwięksi jej fanatycy. A teraz mogą dowiedzieć się wszyscy.


16-znaki-zodiaku

Amerykański artysta Damon Hellandbrand postawił sobie za punkt honoru zmianę naszego postrzegania znaków zodiaku – zamienił je w mocno surrealistyczne, mroczne postaci, wprost z naszych najgorszych koszmarów. Jego wyobrażenie większości z nich może zaskakiwać, a nawet budzić kontrowersje. Hellandbrand opiera swoje prace na współczesnym ich wyobrażeniu – stąd na przykład Koziorożec nie przypomina tu krętorogiego ssaka, ale skrzyżowanie kozy z rybą, nawiązującym do wyglądu sumeryjskiego boga Enki. Wiele osób komentujących prace artysty dostrzega w nich wpływ dzieł H.P. Lovecrafta, filmów Guillermo del Toro czy bossów z gry „Dark Souls”. Z czym skojarzą się Wam, okaże się już za moment.


15-incepcja-ciekawostki

Kiedy 16 lipca 2010 roku na ekranach kin większości krajów świata debiutowała „Incepcja”, niewiele osób spodziewało się tak sprytnie poplątanej scenariuszowo i rozbuchanej wizualnie uczty, a na pewno nie filmu, który mógłby przebić zarówno dość kameralne „Memento” i „Prestiż”, jak i wychwalanego pod niebiosa „Mrocznego rycerza”. Stała się jednak rzecz niezwykła – Nolan stworzył dzieło, o którym kinomani dyskutowali jeszcze wiele miesięcy po premierze i który do dzisiaj potrafi obudzić w widzach emocje, prawdopodobnie skrywając przed nimi jeszcze niejedną tajemnicę.


14-zdjecia-plakaty-filmowe

Kiedy nieco ponad pół roku wcześniej publikowałem tekst pod tylko na pozór mocno naciągającym na kliki tytułem, nie przypuszczałem, że prezentowane tam treści przypadną do gustu tak wielu wiernym i niewiernym czytelnikom. Nie sądziłem też, że autorowi niezwykle pomysłowych fotograficznych przeróbek starczy kreatywności, by nie tylko przygotować kolejne, często nawet lepsze, ale też zacząć działać praktycznie ze zdwojoną siłą. To czego dokonał po raz kolejny zwala z nóg.


13-anamorfoza-diddi

Uwielbiam takie odkrycia. Na pierwszy rzut oka talent dość jarmarczny, ale im dłużej wpatrywać się w prace domorosłego artysty, tym trudniej nie docenić ich kunsztowności. Alessandro Diddi to postać raczej nieznana poza kręgiem internetowych zapaleńców publikujących swoją twórczość w serwisie DeviantArt. Fakt, od czasu do czasu serwisom internetowym zajmującym się kulturą i sztuką udaje się wśród niekończących się pokładów grafik oraz ilustracji wygrzebać i przedstawić szerszej publiczności przejawy działalności artystycznej młodych zdolnych, ale internet bardzo szybko o nich zapomina, czyniąc z nich gwiazdy jednego wpisu.


12-wpis-o-upokarzaniu

Historia kina zna wiele takich przypadków. Zakontraktowany aktor zjawia się na planie zdjęciowym, odgrywa swoją rolę, inkasuje pieniądze, a następnie już podczas seansu gotowego dzieła z mizernym skutkiem próbuje odnaleźć się na kinowym ekranie. Ofiarami nożyczek montażystów, którzy po konsultacjach z reżyserem postanowili skrócić lub całkowicie usunąć z filmu danych aktorów, padały zarówno takie legendy jak Christopher Lee („Powrót Króla”) i Harvey Keitel („Oczy szeroko zamknięte”) czy takie płotki jak Iza Miko („Starcie tytanów”) i Tomasz Karolak („Aż po grób”). Żaden z nich nie przeżył jednak takiego upokorzenia jak znany głównie za sprawą „Pianisty” Adrien Brody, który uwierzył, że statuetkę nagiego złotego rycerza zdobędzie już 4 lata wcześniej.


11-ksiazki-autorzy-zaluja

W czasach, kiedy książki wydają nie tylko osoby, które dryg do pisania wyssały z mlekiem matki, ale też twarze z okładek kolorowych magazynów, sportowcy nieumiejący sklecić dwóch sensownych i zachowujących ciąg przyczynowo-skutkowy zdań oraz blogerzy, którym wydaje się, że kilkaset like’ów pod wpisem przekłada się na talent pisarski, przebić się ze swoją powieścią jest niezwykle trudno. A marzeniem każdego, kto porywa się na pisarstwo, jest oczywiście mityczna sława i bogactwo, ponoć gwarantowane w momencie, gdy ich „dzieło” osiągnie status bestsellera.

Jak się jednak okazuje zdarzają się sytuacje, gdy tak pożądany literacki sukces może stać się dla autorów poczytnych wolumenów prawdziwym utrapieniem. Przekleństwem, które sprawia, że nagle zaczynają żałować, że w ogóle zabrali się za ich pisanie. Nie wiem, czy zdają sobie z tego sprawę osoby wspomniane w powyższym akapicie, ale jeśli zapoznają się z poniższymi przykładami słynnych autorów ubolewających nad sukcesem ich najpopularniejszych dzieł, mogą dość do wniosku, że rozgłos i powodzenie to niekonieczne to, co skrycie pragną w życiu osiągnąć.


10-najlepsze-zdjecia-polska-2015

Zbliża się koniec 2015 roku, siłą rzeczy więc zewsząd atakują nas najróżniejsze zestawienia i podsumowania ostatnich 365 dni. Niektóre lepsze, niektóre gorsze, niektóre arcyciekawe, niektóre niewarte nawet grama naszej uwagi. Do której kategorii wpasuje się niniejsze? Pojęcia większego nie mam, gdyż podobną listę widziałem jak dotąd tylko raz – w ubiegłym roku na KWP. Możliwe, że jestem sieciowym ignorantem. Możliwe też, że w naszej fascynacji obcymi krajami i kulturami nie zauważyliśmy, że to właśnie nasz kraj i nasza kultura potrafią wzbudzić niemałe emocje wśród użytkowników globalnej sieci.


09-gladiator-sequel

Trudno uwierzyć, że niedawno minęło już 15 lat od premiery prawdopodobnie najlepszego filmu spod znaku miecza i sandałów, jakie wydało na świat kino. Nagrodzony pięcioma Oscarami „Gladiator” praktycznie samodzielnie wskrzesił gatunek przez wielu uważany za wymarły, oferując trzymającą w napięciu i chwytającą za serce historię, która przemawiała do widzów zarówno w każdym wieku, jak i obojga płci. Jeszcze trudniej uwierzyć, że Ridley Scott z ekipą nie spróbowali nakręcić kontynuacji artystycznego i kasowego hitu. Jak się jednak okazuje, reżyser wraz z odtwórcą tytułowej roli do realizacji sequela „Gladiatora” byli już praktycznie gotowi, po tym gdy na ich ręce został złożony scenariusz autorstwa legendy muzyki rockowej. Już za chwilę dowiecie się, jak wielka byłaby to katastrofa i brutalny gwałt na widzach.


08-krotkie-science-fiction

Rok 2014 był dla kina science-fiction niezwykle udany. Znakomite dwie kontynuacje („X-Men” i „Planeta Małp”), zabawne i widowiskowe adaptacje („Na skraju jutra” i „Strażnicy galaktyki”), czy budzący dyskusje i dzielący widzów oryginalny „Interstellar” Christophera Nolana, to najważniejsze, ale nie wszystkie produkcje zahaczające o ten gatunek, na które warto było rzucić okiem w minionych 12 miesiącach. Żeby zobaczyć każdy pełnometrażowy film z przeżywającego ponowny rozkwit nurtu potrzeba naprawdę sporej ilości wolnego czasu, liczonego co najmniej w tygodniach. Żeby natomiast zobaczyć 10 najlepszych krótkich metraży, wystarczy Wam KWP i kilkadziesiąt minut niesamowitej frajdy.


07-buntownik-z-wyboru

Odpowiedź na postawione w tytule tego wpisu pytanie znalazło dwóch niezwykle utalentowanych i jeszcze bardziej popularnych hollywoodzkich aktorów, którzy swoją wielką karierę rozpoczęli od odebrania najważniejszej filmowej nagrody w zupełnie innej kategorii. Ale po kolei.


06-powrot-do-przyszlosci-2

To już dziś! Podczas, gdy u nas wybiła północ, w Stanach Zjednoczonych pozostało jeszcze tylko kilka godzin do przybycia do teraźniejszości podróżnika z roku 1985. Wyczekiwana od 26 lat koniunkcja linii fabularnej drugiej części „Powrotu do przyszłości” oraz kontinuum czasoprzestrzennego, w którym przyszło nam żyć, staje się faktem. Co prawda samochody wciąż nie latają (chociaż stopniowo, model po modelu, zyskują samoświadomość), ale spory fragment filmowej rzeczywistości został już dogoniony przez prawdziwy świat. Ja jednak nie o tym. A może inaczej – nie tylko o tym. Bo ukochany przez wszystkich kinomanów film skrywa znacznie więcej, niż tylko zapędy scenarzystów w kształtowaniu naszej doczesności. Co przeoczyliśmy?


05-kiepskie-filmy

O tej historii na Zachodzie było głośno już pod koniec 2014 roku. W Polsce, mimo kilku wzmianek tu i ówdzie, przeszła raczej bez echa. A to dość dziwne, zważywszy na fakt, że nie co dzień odnajduje się w filmach dla dzieci warte fortunę, uważane za zaginione i bezpowrotnie stracone obrazy z początku XX wieku.


04-efekt-streisand

Wszyscy na pewno słyszeliście o efekcie Streisand, nawet jeśli nie identyfikując go bezpośrednio z aktorką, to przynajmniej kojarząc jej zachowanie – próbę cenzurowania lub całkowitego usuwania opublikowanych w internecie informacji lub zdjęć. Ostatnio o takich działaniach zrobiło się przy okazji fotografii Beyonce, wykonanych podczas koncertu w ramach Super Bowl, a które były tak niekorzystne, że jej agentka zakazała ich publikacji.

Niestety, zrobiła to już po publikacji, więc to dziwne żądanie zostało potraktowane przez internautów tak samo jak żądania przez Streisand wypłacenia odszkodowania w wysokości 50 milionów dolarów za to, że zdjęcie jej rezydencji przypadkiem trafiło do kolekcji fotografii pokazujących postępującą erozję kalifornijskiego wybrzeża. A skończyło się to tak, jak można było przewidzieć – buntem internautów, sprowadzającym się do publikowania tych fotografii gdzie popadnie.


03-wiadomosc-luska

Niemcy z pewnością nie będą zadowoleni.

Uwielbiam takie odkrycia i chociaż to siłą rzeczy więcej wspólnego ma z historią niż kulturą, zdecydowałem się opisać je na łamach KULTURĄ W PŁOT, przeczuwając, że i Was może zainteresować. Spójrzmy prawdzie w oczy – któż z nas nie lubi opowieści o łamaniu ponad 70-letnich szyfrów, zwłaszcza jeśli wiadomość, która została zakodowana może być tak zabawna?


02-wladca-pierscieni-sequel

Stało się – ostatnia część „Hobbita”, która według niemal wszystkich (patrzę na Ciebie, Peterze Jacksonie) powinna być jednym filmem – pojawiła się w kinach, zarobiła krocie i… poniekąd sfrustrowała włodarzy wytwórni New Line Cinema, MGM i Warner Bros, nie mających już z czego zrobić kolejnego filmu. Ale czy aby na pewno? Pomijając „Silmarillion”, prawa do adaptacji którego rodzina Tolkiena nie ma zamiaru oddawać, autor zarówno wesołej powiastki dla dzieci o zabijaniu smoka jak i monumentalnego „Władcy Pierścieni”, w swoim dorobku ma jeszcze… kontynuację tego ostatniego, nad którą pracę rozpoczął w chwilę po wydaniu trzeciego tomu. Zaczął, ale nigdy nie skończył. Dlaczego?


01-najwazniejsze-polskie-obrazy

Cudze chwalicie, swego nie znacie – chciałoby się napisać. A może nawet nie, że nie znacie (bo pewnie obrazy polskich arcymistrzów pędzla obiły się Wam o oczy), ale nawet nie wiecie, jak wiele geniuszu na swoim podwórku posiadacie. Sam przekonałem się o tym dopiero po niedawnej wizycie w Muzeum Narodowym w Warszawie. Ta zainspirowała mnie do stworzenia zestawienia arcydzieł, które każdy szanujący się Polak nie tylko znać musi, ale i zobaczyć na własne, niefiltrowane ekranem smartfona, tabletu czy ekranu komputera oczy powinien.


Wszystkim osobom, które dotarły do tego miejsca, życzę Szczęśliwego Nowego Roku. I, niejako przy okazji, zadowolenia z tego, co przez przynajmniej 14 najbliższych lat mam zamiar tutaj publikować.