Na śniadaniu w „antypolskiej” telewizji

„A pan to w tym TVN-ie pracuje?”, zapytał taksówkarz, kiedy otworzyłem drzwi pojazdu na parkingu pod Dworcem Centralnym w Warszawie. „Nie, jestem tylko na zaproszenie”, odpowiedziałem. „Aha, to dobrze. Ale niech pan uważa, co mówi”, ostrzegł mnie, z wyczuwalną troską w głosie. „A dlaczego?”, dopytałem. „To jest antypolska stacja, musi pan pamiętać. Cokolwiek pan powie, może być użyte przeciwko panu”, odparował. „Dobrze, obiecuję, będę miał się na baczności”, obiecałem i ruszyliśmy w kierunku Wiertniczej 166, ocierając się pierwej o krawężnik, z piskiem opon wchodząc w zakręt, napędzając stracha kilku zmarzniętym przechodniom.

***

Marcin Meller obiecał i dotrzymał słowa – czwórka blogerów, których poznał podczas Sea Bloggers 2015 ponownie dostała zaproszenie do „Drugiego Śniadania Mistrzów” i w komplecie stawiła się punktualnie o 12:10 w studiu TVN24. A nawet w nadkomplecie, jak się wkrótce okazało. Joanna Pachla (+1) z „Wyrwane z kontekstu„, Katarzyna Czajka zwana „Zwierzem popkulturalnym„, Piotr Bucki, który się przezwiskom nie kłaniał oraz autor niniejszego po raz kolejny mieli okazje podyskutować o kulturze, przy drugim najważniejszym posiłku dnia podsumowując rok 2016 w kulturze. Ale żeby nie było nudno, gadaliśmy głównie o fajnych książkach, ryju Bogusława Lindy oraz najlepszych serialach. Posłuchajcie zresztą sami.

drugie-sniadanie-zajawka

Tradycyjnie początkowa trema szybko ustąpiła, a nam do tego stopnia rozwiązały się języki, iż po raz kolejny zabrakło czasu antenowego, aby poruszyć wszystkie tematy, które prowadzący wynotował sobie na kartce. Tradycyjnie też stroniliśmy w naszych mniej lub bardziej głębszych przemyśleniach od polityki, także nic nie powinno Was powstrzymywać, przed rzuceniem choćby uchem, na nasze rekomendacje. W końcu czy cztery osoby znane wyłącznie internetowej niszy mogą się mylić?

***

Pomnik św. Jana Nepomucena przy ul. Wiertniczej, czyli ksiądz rzeczony, odkupiciel
Pomnik św. Jana Nepomucena przy ul. Wiertniczej, czyli ksiądz rzeczony, odkupiciel

„A Kennedy’ego to kto zabił?”, zapytał mnie taksówkarz, kiedy dojeżdżaliśmy już do siedziby ITI. „No Oswald chyba, z tego co pamiętam”, uruchomiłem swoją pamięć długotrwałą. „A Oswalda kto?”, nie ustępował kierowca. „No Ruby chyba, nie?”, odpowiedziałem. „No Ruby, właściciel lokalu, klubu jakiegoś takiego”, zaczął pracownik korporacji taksówkowej. „I policjant to chyba był jakiś też przy okazji”, chciałem błysnąć. „Żyd”, uciął moją odpowiedź rozmówca. „Ale nie był policjantem jakimś?”, dopytałem. „A to nie wiem, może i był”, dokończył, przy wjeździe na parking zauważając: „Ale widzi pan, nawet mają po bożemu tutaj, bo tu jest nawet jakiś… ksiądz, nie?”. „Gdzie ksiądz?”, odparłem. „Tu, na pomniku”, wskazał. „A, to nie zwróciłem uwagi”, odparłem. „To chyba po to, żeby rozgrzeszenie od razu było, hehe”, przytomnie nawiązał do początku naszej rozmowy. „To całe szczęście, nic mi nie będzie”, zakończyłem i podziękowałem za podwózkę.