Zamiana niższego w wyższe, czyli do czego można wykorzystać komiks

Swoje początki zawdzięcza gazetowej grafice satyrycznej. Pojawił się na przełomie XIX i XX wieku jako krótka, sekwencyjna historyjka obrazkowa publikowana w prasie. Szybko jednak zaczął być drukowany w formie odrębnych zeszytów. Komiks, bo o nim mowa, stał się chętnie eksploatowanym tematem w sztuce, na stałe wpisując się w estetykę pop-artu. Jednakże nie tylko ten konkretny artystyczny prąd niejednokrotnie sięga po komiksowe motywy. Elementy graficznych historyjek wzbogaconych dymkami, zawierającymi dialogi, wyraźnie dostrzegalne są zwłaszcza we współczesnej rzeźbie. Sposób ich eksploracji jest jednak niezwykle urozmaicony – poza tym bowiem, że artyści wykorzystują w swoich realizacjach konkretne komponenty komiksu, takie jak dialogowe chmurki i charakterystyczne napisy, a także odwzorowują bohaterów sekwencyjnych opowieści, czynią je również odrębnym materiałem rzeźbiarskim.


Autorką tekstu jest Alicja Meryńska

W 2013 roku media obiegła wiadomość o tym, że artysta Andrew Vickers, nie zdając sobie z tego sprawy, użył niezwykle rzadkich komiksów, wartych około 20 tysięcy funtów, do wykonania wielkoformatowej figury z papier-mâché. Kontrowersję tę odkrył znawca tematyki, Steve Eyre, który stwierdził, że obiekt zawiera strony z pierwszej edycji „The Avengers” wydawnictwa Marvel Comics. Ta historia stanowi dziś nie tylko świadectwo tego, w jaki sposób można wykorzystać komiks we współczesnej rzeźbie, ale jest także przestrogą przed twórczymi eksperymentami realizowanymi kosztem innych, cennych dóbr kultury. Analizując tę sytuację, chciałoby się zasugerować Vickersowi, ażby w swoich artystycznych poszukiwaniach zaczerpnął raczej inspiracji od Bretta Neala, który – zamiast używać komiksów do tworzenia rzeźb – swoje ceramiczne psy, ubrane w sportowe buty, własnoręcznie zdobi misterną komiksową grafiką.

Wielu spośród współczesnych rzeźbiarzy bezpośrednio odwołuje się do komiksowej stylistyki w swoich pracach. Najlepszym na to przykładem jest chociażby twórczość jednego z najsłynniejszych przedstawicieli pop-artu, Roya Lichtensteina, który zarówno w malarstwie, jak i rzeźbie stosował mnóstwo komiksowych zabiegów, takich, jak prosty, graficzny rysunek obramowany grubym, czarnym konturem, pikselowe przedstawienia postaci i przedmiotów, tekst ujęty w dymkach, czy charakterystyczne liternictwo. Jego twórczość stanowi zatem doskonałe świadectwo tego, że estetyka komiksu może wprost oddziaływać na sztukę i stanowić jedno z istotnych źródeł inspiracji artystów wizualnych.

Praca Roya Lichtensteina z 1963 roku (Fair use)
Praca Roya Lichtensteina z 1963 roku (Fair use)

Komiksowe chmurki są również stałym elementem sztuki Christophera Lavery’ego, który ich wielkoformatowe odwzorowania aranżuje na zewnątrz jako multimedialne, podświetlane instalacje. Dymki w swoich, opartych na antycznych wzorcach, marmurowych rzeźbach stosuje również polski artysta, Michał Jackowski. Tworzone zgodnie ze starożytnymi, greckimi kanonami piękna ludzkie głowy, opatrzone są chmurkami wizualizującymi myśli portretowanych. Rzeźba, w której przystojny młodzieniec wyobraża sobie nagie kobiece ciało, stanowi sugestywny komentarz, dotyczący odwiecznego dramatu mężczyzny, polegającego na niemożności opanowania fizycznych pokus, a co za tym idzie, mimowolnego sprowadzania kobiety do roli cielesnego podmiotu. Z kolei obiekt przedstawiający piętrzące się nad głową Narcyza jego zwielokrotnione wyobrażenia, ujęte w komiksowe chmurki, wydaje się funkcjonować jako dosadna krytyka egocentryzmu. Jackowski za pomocą łączenia wątków antycznych z motywami popkulturowymi podkreśla ciągłą aktualność podejmowanych tematów, jawiących się jako niezmienny problem zarówno dzisiaj, jak i w czasach starożytnych.

Michał Jackowski, Why she II, 2017, materiały dzięki uprzejmości artysty
Michał Jackowski, Why She II, 2017, materiały dzięki uprzejmości artysty

Jak wiadomo, komiks wypracował również własną metodę komunikowania dźwięków. Jest nią umieszczanie w dymkach napisów odpowiadających określonym odgłosom. Nie ulega bowiem wątpliwości, że w ekspresyjny sposób wizualizowane, onomatopeiczne słowa „puff!”, „bang!”, „boom!”, czy „ha ha ha!” niesamowicie oddziałują na wyobraźnię czytelnika. Po dźwiękonaśladowcze wyrazy w swojej twórczości sięga Barbara Ottmar. Artystka szczególnie upodobała sobie odgłos śmiechu, dlatego też realizowane przez nią trójwymiarowe obiekty w formie „ha ha ha!” ukazują te trzy analogiczne słówka w najrozmaitszych konfiguracjach.

Barbara Ottmar, HA HA HA
Barbara Ottmar, HA HA HA

Po komiksowe liternictwo sięga również słynny amerykański przedstawiciel pop-artu, Robert Indiana, który w swoich trójwymiarowych obiektach od lat eksperymentuje z aranżacją istotnych słów, jakimi są „love” oraz „hope”. Swoje wielkoformatowe realizacje umieszcza on w przestrzeni publicznej, badając tym samym relację odbiorcy z jego sztuką, która wydaje się być tym bliższa widzowi, iż inspirowana jest wszechobecną kulturą masową.

Robert Indiana, LOVE (fot. Domena publiczna)
Robert Indiana, LOVE (fot. Domena publiczna)

Omawiając jednak kwestię wpływu elementów komiksu na rzeźbę, zaznaczyć należy, że współcześni twórcy w głównej mierze koncentrują się na przedstawianiu wizerunków bohaterów sekwencyjnych historyjek obrazkowych. Estetyką, polegającą na idealnym odwzorowaniu postaci z komiksów, posługują się między innymi tacy twórcy, jak Mark Newman, Peter Straub, czy też Thiago Provin. Artyści ci chętnie odwzorowują bohaterów Marvel Comics, takich, jak Daredevil, Kapitan Ameryka, czy Wolverine, a także DC Comics, na przykład Batmana. W dość nietypowym ujęciu postaci wyjęte wprost z graficznych historyjek prezentują Lizabeth Eva Rossoff oraz Chris Milnes. Pierwsza z artystek przedstawia wizerunki Batmana, czy Supermena jako część terakotowej armii, w których szeregach pojawia się także Myszka Mickey, Bart Simpson oraz Mistrz Yoda. Zestawiając ze sobą w jednym obiekcie figurę grobową chińskiego żołnierza ze znaną ikoną popkultury, rzeźbiarka łączy starożytną tradycję ze współczesnymi motywami. Z kolei Chris Milnes za pomocą techniki 3D nadaje bohaterom takim, jak Batman, czy Hulk, sylwetkę buddy. Do postaci Hulka nierzadko odwołuje się tajski twórca Ban Hun Lek, realizując z metalu swoje wielkoformatowe obiekty. Wielu rzeźbiarzy, sięgając po wizerunek bohaterów komiksu, tworzy go zgodnie z własną estetyką artystyczną. David Mach na przykład niejednokrotnie postać Godzilli wykonywał z drutu, a więc materiału, po który twórca niezwykle często sięga. Z kolei Jeff Koons wiele razy zaprezentował Hulka w estetyce swoich balonowych rzeźb. Mauro Perucchetti natomiast, który w swoich realizacjach nierzadko łączy tradycję antycznej rzeźby z motywami współczesnymi, jest autorem wielkoformatowego marmurowego obiektu, obrazującego Supermena i Batmana, odtwarzających niemal słynną pozę z fresku „Stworzenie Adama” Michała Anioła.

Mauro Perucchetti, Współcześni bohaterowie, (źródło: artsy.net)
Mauro Perucchetti, Współcześni bohaterowie, (źródło: artsy.net)

Mówiąc o komiksie, nie można pominąć jego japońskiej wersji, czyli mangi. Mangową estetyką od lat operuje Takashi Murakami, zajmujący się zarówno malarstwem, rzeźbą, jak i komercyjnymi mediami cyfrowymi. Realizowane przez niego trójwymiarowe obiekty to naturalnej wielkości postaci z japońskich graficznych historyjek, często przedstawione w kontrowersyjny sposób. Do jego najdroższych rzeźb należy bowiem postać kobiety z laktacyjnymi, ogromnymi piersiami (427,5 tysięcy dolarów), czy też wizerunek masturbującego się chłopca (13,5 milionów dolarów).

Wbrew pozorom, wpływ komiksowej stylistyki na współczesną rzeźbę okazuje się duży, o czym świadczy bogactwo przytoczonych bliżej przykładów. Twórcy czerpią bowiem inspiracje z rozmaitych obszarów tej graficznej estetyki, począwszy od wykorzystywania zeszytów komiksowych jako materiału rzeźbiarskiego, poprzez eksploatowanie w swojej twórczości motywu dymku i liternictwa, na obrazowaniu samych bohaterów kończąc. Przy tak ogromnej obfitości artystycznych postaw rzeźbiarzy fascynujących się komiksem, można podejrzewać, że ta graficzna dyscyplina pozostaje dla sztuki wciąż jeszcze nie do końca wyeksploatowanym obszarem.