Dinozaur sięgnął bruku

I to tak. 21 lat prawdziwej, fanowskiej miłości. 6 koncertów. I od groma wspomnień. Jak złapałam transparent, co to był nim jeszcze przed chwilą owinięty Dickinson (i jak mi ten transparent wyrwali, został mi w ręce skrawek, który długo robił za talizman). Ta klasówka z chemii, na której napisałam „Nic nie umiem, byłam na koncercie Iron Maiden, przepraszam, poprawię” i ta notatka „No chyba że tak, poprawka we czwartek” (poprawiłam). Ten tydzień chodzenia do szkoły z precyzyjnym, sinym odciskiem glana na policzku (dostałam z buta od jakiegoś amatora stage divingu). Albo jak jakiś koleś zerwał rzemyki z szyi i mówi – „w życiu nie widziałem, żeby laska tak nap… pod sceną – masz, w dowód uznania” i ja te rzemyki nosiłam potem z dumą, jak zęby wrogów. O! a ten koncert, jak nic nie widziałam, więc się uśmiechnęłam do kolesia i cmoknęłam go w policzek a chwilę potem mogłam sobie oglądać wszystko z góry siedząc „na barana”. Czytaj dalej