Na okładkach gier schemat goni schemat. Kreatywność grafików nie istnieje

Chcąc nie chcąc „brak kreatywności” stał się swego rodzaju cyklem na KWP. Pisałem i wklejałem już o łudząco do siebie podobnych plakatach filmowych (trzykrotnie!), ostatnio dostało się też różnym książkom, których okładki są praktycznie identyczne, dzisiaj przyszła kolej na współczesne gry wideo, których pudełka można z łatwością zaszufladkować do… hmmm, 10 szufladek.

Okazuje się, że aby sprzedać jakąś produkcję, jej okładka nie może za bardzo odbiegać od utartego schematu, co najlepiej podsumowuje jeden z komentarzy o powielanych pierwszych stronach książek, którego fragment przytaczam poniżej:

A kreatywność? Jaka kreatywność – trzeba frontem do klienta, bo jak przekombinujemy, to nie kupi.

Znakomitym przykładem zdroworozsądkowego (albo „lekko pazernego”) podejścia do zdobienia pudełka swojej gry zaprezentowali ostatnio Irrational Games i 2K Games, którzy nie chcąc spalić premiery „BioShock Infinite” zdecydowali się na użycie bardzo nijakiej okładki, zamiast robiącego niesamowite wrażenie dowolnego artworka z produkcji. To co trafiło na półki sklepowe w skrócie można opisać jako macho-mana ze strzelbą na ramieniu patrzącego się z dziką determinacją na twarzy gdzieś poza kadr.

BioShock Infinite - okładka sklepowa
BioShock Infinite – okładka sklepowa

Ich zamysł okazał się strzałem w dziesiątkę (okładka przemówiła do przeciętnego gracza, gracz nieprzeciętny wiedział, że kryje się pod nią coś więcej), Infinite sprzedał się znakomicie, jednak jego miłośnicy i zwolennicy tezy, że gry stały się sztuką, zaczęli psioczyć na tę biznesową decyzję. Twórcy odpowiedzieli najlepiej jak mogli – publikując na oficjalnej stronie wysokiej jakości alternatywne wersje pudełkowej wkładki, które każdy mógł sobie wydrukować i zastąpić tą sklepową (kilka z nich poniżej).

Alternatywne wersje pierwszej strony okładki BioShock Infinite
Alternatywne wersje pierwszej strony okładki BioShock Infinite

Niestety nie wszystkie (nie będzie przekłamaniem, jeśli napiszę, że „żadne”?) studia chcą lub potrafią wyjść z takiej sytuacji z twarzą, więc na półkach wciąż dominują te same, momentami identyczne grafiki, których przykłady możecie „podziwiać” poniżej.

Eksplozje w tle, czyli Cool Guys Don't Look at Explosions
Eksplozje w tle, czyli Cool Guys Don’t Look at Explosions
Niemy krzyk, czyli emocje, których nie sposób wyrazić
Niemy krzyk, czyli emocje, których nie sposób wyrazić
Uniesiona giwera, czyli jak nie powinno trzymać się broni
Uniesiona giwera, czyli jak nie powinno trzymać się broni
Cienie nadają odcienia tajemniczości
Cienie nadają odcienia tajemniczości
Twarzą w twarz, czyli pojedynek na nieświeży oddech
Twarzą w twarz, czyli pojedynek na nieświeży oddech
Od dupy strony, czyli podziwiajcie moje plecy
Od dupy strony, czyli podziwiajcie moje plecy
Bottomless, czyli od pasa w górę
Bottomless, czyli od pasa w górę
Trzyosobowy szpaler, czyli prezentacja bohaterów
Trzyosobowy szpaler, czyli prezentacja bohaterów
Bohater pośrodku, czyli "mną właśnie będziesz, graczu"
Bohater pośrodku, czyli „mną właśnie będziesz, graczu”
Białe tło, czyli wpływy współczesnej szkoły polskiego plakatu
Białe tło, czyli wpływy współczesnej szkoły polskiego plakatu

Powyższe zestawienia nie są mojego autorstwa. Zaczerpnąłem je ze strony venturebeat.com, na której oprócz grafik znajdziecie też znacznie zabawniejsze opisy całego procederu i kilka ciekawostek, odnośnie poszczególnych grup. Zachęcam do bliższego spojrzenia!