20 najlepszych seriali 2017 roku wg KWP i czytelników

Już po raz drugi poprosiłem czytelników KWP o pomoc we wskazaniu najlepszego serialu. Głosować można było na jedną, dowolną produkcję, która emitowana była w 2017 roku. Frekwencja, jak wspomniałem przy okazji rankingu najlepszych filmów, dopisała i dopiero rzutem na taśmę, w przeddzień sylwestra, udało mi się policzyć głosy i sporządzić niniejsze zestawienie. Dla niektórych jego skład może być sporym zaskoczeniem.

W minionym roku ograniczyłem się do przedstawienia czołowej dziesiątki bez oznaczania ich konkretnymi numerkami. Tym razem jednak produkcje zostały ułożone w kolejności od tych z najmniejszą liczbą głosów, do tych, które zdobyły serca największej liczbie widzów. Dodatkowo też w formie skróconej wrzucę tym razem drugą dziesiątkę, tak aby osoby, które poznały już topowe seriale tego roku mogły sięgnąć po te, które się do topu nie załapały. A teraz, bez dalszego owijania w bawełnę, przejdźmy wreszcie do konkretów. Bowiem najlepszymi serialami 2017 roku są…

Miejsca 20-16, kolejno od lewej: Legion, Punisher, Fargo, BoJack Horseman, Mr. Robot.<br>Miejsca 15-11: Peaky Blinders, Taboo, Belfer, Rick & Morty, Godless.
Miejsca 20-16, kolejno od lewej: Legion, Punisher, Fargo, BoJack Horseman, Mr. Robot.
Miejsca 15-11: Peaky Blinders, Taboo, Belfer, Rick i Morty, Godless.

10. Wataha (Sezon 2)

HBO

W Polsce jakościowe seriale można policzyć na mniej niż połowie palców jednej ręki. Pierwszym z nich jest „Belfer”, który jak widzicie powyżej, nie załapał się do czołowej dziesiątki, zaś drugim plasująca się na 10. miejscu Waszego rankingu „Wataha” właśnie. Oglądając ją, czasem naprawdę trudno uwierzyć, że mamy do czynienia z produkcją rodem znad Wisły.

Doskonała (!) gra aktorska, intrygujący scenariusz (jest zdecydowanie lepiej niż w sezonie 1, gdzie rozczarowała końcówka), przepiękne zdjęcia i tylko na dźwięk można sobie nieco ponarzekać, bo zdecydowanie odstawał od reszty elementów składowych „Watahy”. A tak niewiele brakowało, byśmy doczekali się wreszcie polskiego serialu idealnego. Cóż, może będzie nim sezon trzeci.

9. Wielkie kłamstewka (Sezon 1)

HBO

Wszyscy tęskniący za „Desperate Housewives” otrzymali w tym roku od HBO piękny prezent. Prezent, który po jednym czy dwóch odcinkach nie zapowiadał wielkiego spektaklu, ale ostatecznie przerodził się w naprawdę intrygujące połączenie dramatu i kryminału. Perfekcyjnie obsadzony, fantastycznie zagrany, znakomicie wyreżyserowany – takie zachwyty dało się słyszeć po premierze każdego z siedmiu zaledwie odcinków.

Z drugiej strony, dało się słyszeć głosy, że 7 odcinków to zdecydowanie za dużo, jak na historię trzech matek i zbrodni w małym miasteczku. Że poza pierwszym i ostatnim odcinkiem w zasadzie niewiele się dzieje, a kawałki tej historii oznaczone numerami 2-6 pełnią jedynie rolę wypełniacza. Nawet jeśli to prawda, to jest to jeden z najlepszych wypełniaczy, jakie dane nam było zobaczyć w 2017 roku.

8. Narcos (Sezon 3)

Netflix

Tym, którzy nie mieli styczności z pierwszymi dwoma odsłonami „Narcos” radzę przestać czytać już teraz i przeskoczyć do kolejnej pozycji w rankingu. Ci, którzy widzieli zakończenie sezonu drugiego z pewnością wiedzą, dlaczego. Jeżeli nie boisz się spoilerów, to spieszę Cię poinformować, że w sezonie trzecim Pablo Escobara już nie ma. Co się z nim stało? Wystarczy zerknąć do wikipedii.

Twórcy serialu powinni się cieszyć, że nie zdecydowali się na ochrzczenie swojego dziecka imieniem Pablo. Bo „Narcos” z serialu o Escobarze stał się pełnoprawną opowieścią o kartelach i narkotykach. Historią, która trzyma w napięciu od początku do końca i okazuje się być… najlepsza właśnie w trzecim roku jego emitowania. Wojna, jak się okazuje, dopiero się rozpoczęła.

7. The Crown (Sezon 2)

Netflix

Już pierwszy sezon „Korony” wzbudził spore zainteresowanie widzów, co też przełożyło się na jego wysoką pozycję w zeszłorocznym rankingu. Mi osobiście serial bardzo się podobał, w przeciwieństwie do wielu osób, które narzekały na niespieszne tempo i nijaką główną bohaterkę, która dopiero co została królową. Ta ostatnia faktycznie dopiero w drugim roku wyświetlania rozwinęła skrzydła.

„The Crown”, dzięki rozwojowi postaci królowej, która z odcinka na odcinek staje się coraz mniejszym popychadłem, oglądało się w tym roku wyśmienicie. W zeszłym najciekawiej i najfajniej było z Churchillem na ekranie – Lithgow kradł każdą scenę – natomiast teraz Claire Foy wzięła ciężar całości na swoje barki. I aktorsko po prostu wymiotła konkurencję. Było co oglądać.

6. Opowieść podręcznej (Sezon 1)

Hulu

To dość zabawne, gdy o istnieniu jakiegoś serialu dowiadujesz się dopiero, gdy grupa Polek organizuje się, by „przywitać” wybierającego się do Polski prezydenta Stanów Zjednoczonych. Sam serial zabawny jednak nie jest – co więcej, znalazło się wielu widzów, którzy tę dystopijną opowieść nazwali trzymającym na krawędzi fotela horrorem o wierze.

Wielu potencjalnych widzów odpuściło sobie ten serial czytając jego jednozdaniowe streszczenie – co by było, gdyby kobietom odebrać wszystkie prawa. Inni mogli go zignorować, kiedy dowiedzieli się, że ekranizacja Margaret Atwood można odczytywać jako paralelę obecnej sytuacji politycznej w USA. I jedni i drudzy popełnili fatalny błąd, bo pod powyższymi płaszczykami kryje się jeden z najlepszych seriali ostatnich lat.

5. Twin Peaks (Sezon 3)

Showtime

Wspominałem o tym na KWP wielokrotnie – totalnie nie trawię wszystkiego, czego dotknie się David Lynch. Dawałem mu szanse wielokrotnie, ale w repertuarze nie znalazłem jeszcze żadnej produkcji, która by mnie nie zirytowała lub znudziła. Nie inaczej było z serialem „Twin Peaks”, którego nigdy nie dane mi było dokończyć. Napisawszy to wszystko muszę jednak przyznać…

…że zaintrygował mnie szum wokół nakręconej po tak wielu latach kontynuacji oraz pozytywny odbiór czytelników KWP, którzy zadecydowali o umieszczeniu go w czołowej piątce seriali 2017 roku. Zaintrygował tak bardzo, że spróbuję przełamać niechęć i raz jeszcze dać szansę kultowemu tytułowi, nadrabiając go w całości w 2018 roku. Mam nadzieję, że nie zrobiliście sobie ze mnie żartów.

4. Mindhunter (Sezon 1)

Netflix

Konia z rzędem temu, kto nie zadrżał z podniecenia, słysząc, że David Fincher zabiera się za odcinkowy kryminał. I chociaż ostatecznie to nie on wpisany jest w napisach jako twórca (wyreżyserował w sumie tylko cztery odcinki), bardzo czuć tutaj jego rękę. Tempo jest niespieszne, a mimo to w wielu momentach – za sprawą świetnych dialogów i pracy kamery – trzyma na krawędzi fotela.

Dwóch pracowników FBI zaglądających w umysły sekwencyjnych morderców, budujących jednocześnie podwaliny pod współczesne techniki profilowania psychologicznego mogli pod szyldem innej stacji (czy innego streamingu) stać się bohaterami taniego procedurala. Ale pod banderą Netfliksa, który dał twórcom większą swobodę niż samo HBO, powstało coś na granicy arcydzieła.

3. Gra o Tron (Sezon 7)

HBO

HBO dołożyło do pieca – głównie scenariusz, który w tym sezonie pozostawiał sporo do życzenia, zamieniając serial pełen intryg, dialogów i niuansów, w przygodowy blockbuster ze smokami. Działo się w tym sezonie wiele – działo się aż nazbyt wiele i wielka szkoda, że pomiędzy wszystkim rewelacjami stacja nie zdecydowała się dać widzom chwilę na złapanie oddechu.

Nie dziwi mnie jednak, że „Gra o tron” znalazła się w pierwszej trójce tegorocznego zestawienia najlepszych seriali. Realizacyjnie jest to majstersztyk, który z powodzeniem można by pokazywać w kinach. I tylko szkoda, że zabrakło materiału źródłowego, z którego duet D&D mógłby zrobić sezon na poziomie tych poprzednich. Tu otrzymaliśmy dokładnie to, na co czekali fani. I tylko to.

2. Dark (Sezon 1)

Netflix

Niewiele zabrakło, by to właśnie „Dark” został przez Was wybranym najlepszym serialem 2017 roku. Niemiecka produkcja, która zainteresowanie wzbudziła za sprawą porównań do, dla niektórych już kultowego, „Stranger Things”, podbiła świat z prędkością błyskawicy. Wszystko oczywiście za sprawą Netfliksa, dystrybuującego „Dark” do każdego w sumie zakątka globu.

„Dark” ze „Stranger Things” ma jednak niewiele wspólnego. Jest mocno pogmatwany, cholernie momentami ciężki, a przez to bardziej trzymający w napięciu no i przede wszystkim, w nawiązaniu do samego tytułu, zdecydowanie mroczniejszy. I pewnie gdyby nie pochodził z landu za Odrą, przekonałoby się do niego jeszcze więcej widzów, tym samym plasując się w czołówce niniejszego rankingu. Cóż, może w przyszłym roku się uda.

1. Stranger Things (Sezon 2)

Netflix

Powiem szczerze, że nieco mnie zaskoczyliście. Owszem, dla mnie sezon drugi był fantastycznym rozwinięciem wątków z jedynki, ale słysząc wiele utyskiwań na „przeładowanie nostalgią”, „powtarzalność” i ten jeden odcinek, którego akcja toczyła się poza Hawkins, nie sądziłem, że uznacie go najlepszą telewizyjną (szukałem innego przymiotnika, ale nie znalazłem) produkcją już drugi rok z rzędu.

Mam jednak marzenie, by kolejny sezon – a taki będzie z pewnością – skupił się jednak na innych bohaterach i opowiedział inną historię w podobnym klimacie. Ideałem byłoby zachowanie klimatu lat 80. oraz fenomenalnej wizualnie, intrygującej Drugiej Strony i przerobienie serialu na swego rodzaju antologię. Wszak oprócz Jedenastki było jeszcze wiele innych, cudownych dzieciaków.

Życzenia noworoczne

Korzystając z okazji, życzę wszystkim czytelnikom KWP wszystkiego dobrego w Nowym Roku i przynajmniej w połowie tak dobrych seriali, jak w tym, który za moment pożegnamy. Do przeczytania w 2018!