Oto czego można się dowiedzieć z książki dla pięciolatka

Codzienne czytanie książek dzieciom to coś, co z żoną praktykujemy od kilku dobrych lat. Początkowo lektura raczej niezobowiązujących pozycji („Śmierciarka Jarka” czy „Auto Artura”) nie sprawiała nam takiej frajdy, jak maluchowi, który słuchał narracji o wywożeniu odpadów niczym Stephena Kinga u szczytu formy. Jednak im smyk starszy, tym książki ciekawsze. Dowód na to wpadł mi w ręce w sobotni wieczór, kiedy podczas codziennego rytuału czytelniczego z książki dla pięciolatka dowiedziałem się czegoś, o czym nie słyszałem przez całe swoje życie.

Ci, którzy śledzą KWP na Twitterze już pewnie wiedzą, co wprawiło mnie w tak duże osłupienie, że postanowiłem podzielić się nim z 10 tysiącami internautów. Pozostałych zapraszam do zerknięcia na poniższe zdjęcie:

"101 ciekawostek. Zamki średniowiecze", Niko Dominguez, tłum. Bronisław Krzysztof Jakubowski
„101 ciekawostek. Zamki średniowiecze”, Niko Dominguez, tłum. Bronisław Krzysztof Jakubowski

Szybko okazało się, że ciekawostka o prawoskrętności schodów zaskoczyła również szanownych Twitterowiczów, którzy dość ochoczo zaczęli udostępniać powyższy wyimek dalej. Niektórzy oczywiście już wcześniej wiedzieli dlaczego zamkowe schody były prawoskrętne (posiąwszy tę wiedzę tajemną gdzieś w podstawówce), inni natomiast nakierowali mnie ciekawe zagadnienie – czy istniały zamki, w których schody zakręcały przeciwnie do ruchu wskazówek zegara? Oraz czy ktoś znalazł sposób, aby szturmować prawoskrętne wieżę w taki sposób, aby nie nadziać się na praworęcznych siepaczy broniących zamku? Okazuje się, że tak.

Klan Kerr

Jak głosi legenda (a jak wiecie, w każdej legendzie jest spore ziarno prawdy), jeden ze szkockich klanów – wspomniany w nagłówku powyżej klan Kerr – szczycił się tym, iż gros jego członków było osobami leworęcznymi. Pozostałych, niebędących mańkutami, żeby było sprawiedliwie, szkolono w sztuce władania mieczem trzymanym właśnie w lewej dłoni, przez co ilekroć Kerrowie stawali w boju, trup ścielił się zdecydowanie gęściej po stronie przeciwnika. Wszak nawet dzisiaj, jak zauważył jeden z uczestników dyskusji pod obrazkiem powyżej, największą zmorą tenisistów i bokserów są właśnie osoby leworęczne.

Na dowód powyższego przytacza się często fragmenty dwóch wierszy. Pierwszy autorstwa szkockiego poety Jamesa Hogga (1770 – 1835), który w „Najeździe Kerrów” pisał:

But the Kerrs were aye the deadliest foes
That e’er to Englishmen were known
For they were all bred left handed men
And fence [defence] against them there was none

Drugi również Szkota – Williama Laidlawa (1780 – 1845) – który w „Odwecie” zauważył, iż:

So well the Kerrs their left-hands ply
The dead and dying round them lie.

Bycie leworęcznymi przydawało się oczywiście w szturmowaniu zamków z prawoskrętnymi schodami (praktycznie wszystkie tak budowano), jednak mogło okazać się niezwykle kłopotliwe, kiedy to Kerrowie mieliby bronić się w wieżach swoich warowni. Mogło, gdyby nie fakt, iż posunęli się nawet do zaburzenia tradycji i wybudowania wież zamkowych… lewoskrętnych.

W lewo skręt.
W lewo skręt.

Powyższe zdjęcie nie pochodzi co prawda z zamku Kerrów, ale doskonale ilustruje, dlaczego łatwiej bronić się na takich schodach mańkutom.

Legenda a rzeczywistość

Leworęczność Kerrów badano dwukrotnie. Raz w 1972 roku, kiedy udowodniono, że przynajmniej 30 procent żyjących członków tego rodu częściej korzysta właśnie z lewej ręki. Jednak badanie z 1993 roku podważyło raport z lat 70., udowadniając, że nie ma żadnego związku między nazwiskiem Kerr (tudzież Carr) a leworęcznością. Badania badaniami, a ciekawa historia ciekawą historią. Ja zdecydowanie bardziej wolę w tym przypadku to drugie.

Bonus

Twitterowicze zauważyli też, iż podobne „zabezpieczenie” stosowano też w Biskupinie:

Oraz na różnych barbakanach:

A mówią, że na Twitterze to tylko kłótnie, polityka i Justin Bieber.