Tak wyglądałaby rodzinka.pl, gdyby kręcił ją Wojciech Smarzowski [+18]

Już nigdy nie spojrzycie na popularny polski serial w ten sam sposób.

W związku z nadchodzącą premierą „Kleru” Smarzowskiego, po sieci zaczęła krążyć tzw. pasta (po dawnemu: opowiadanie), wyśmiewająca poniekąd styl, w jakim reżyser „Wołynia” czy „Drogówki” (i absolutnie genialnego „Domu złego”) kręci swoje filmy. Niektórzy twierdzą, że wybitny w sumie twórca powoli zaczyna podążać śladami antykultowego Patryka Vegi, wybierając sobie łatwy, kontrowersyjny temat i inkasując pokaźne wpływy.

Nie da się ukryć, iż jest w tym sporo racji, acz do reżysera legendarnego „Ciacha” Smarzowskiemu sporo jeszcze brakuje. Wspomniane wyżej opowiadanie doskonale jednak punktuje wszelkie przywary najlepszego współczesnego reżysera, nie mogłem więc się oprzeć i opublikować go poniżej.

Nie znam niestety autora (całość znalazłem na stronie pastowo.com), ale jeśli ty nim jesteś to raz: dziękuję za kawałek zacnej, wulgarnej satyry. I dwa: mam nadzieję, że się nie gniewasz, że puszczam to dalej w świat. A teraz, do rzeczy.

Rok 2020 – Patryk Yoka sprzedaje prawa do reżyserii serialu „Rodzinka.pl” Wojciechowi Smarzowskiemu.

Oto streszczenie pierwszego odcinka.

Scena I

Opary o stół pijany leży Tomasz Karolak. Butelki po browarze walają się po podłodze, przez pijacki sen strąca jedną z nich, która stoi na stole. Otwierają się drzwi wejściowe, do domu wchodzi Maciej Musiał ze swoim ziomkiem, Bolem. Karolak budzi się, zapijaczonym wzrokiem próbuje skojarzyć, kto zakłóca mu spokojny sen. Serialowy Tomuś nie wie jak zacząć, niepewnie zerka na Bola, resztki mefedronu zakłócają mu zdolność logicznego myślenia.

Od zeszłego tygodnia jesteśmy z Bolem w związku.

Z czułością chwyta go za rękę.

Karolak podrywa się ze stołu, tłucze kolejną butelkę, krzesło z hukiem upada na parkiet. Kolorystyka sceny jest wyblakła, ujęcie na sponiewieraną alkoholem twarz z rozbitą wargą. Spazm targa jego ciałem, zaczyna wymiotować.

Nie spuszcza wzroku z Tomusia.

Skręca marchewę z paska od spodni i każe im wypierdalać na Podlasie.

Mężczyzna ciężko sapie, trzyma się za serce. Sięga po kolejnego browara, wypija na strzał i znowu nieprzytomny pada na stół. Drzwi do piwnicy uchylają się, a za nimi Kacperek przez minutę uważnie obserwuje, czy ojciec śpi.

Zbliżenie na mściwe oczka.

Pomyślał, że fajnie, że stary znowu się najebał. Chłopaczek rozejrzał się w poszukiwaniu person non grata, a upewniwszy się, że nikogo nie ma, zapuścił staremu żurawia do kieszeni – wyciągnął pomięte dwie dychy i spierdolił do piwnicy.

Śmiech Kacperka.

Scena II

Wieczór, Karolak budzi się cały skacowany. Wstaje, upada w kałużę własnego bełtu. Podnosi się, ociera ryło rękawem podartej koszuli z Pierre Cardin, idzie do sypialni.

Korytarz na górze.

Słyszy dziwne dźwięki dochodzące ze swojego pokoju. Ludwik domyśla się co czeka jego oczy (zbliżenie na twarz), bierze zamach i z półobrotu wypierdala ikeowskie drzwi Bulerbyn. W łóżku Jacek Braciak i Małgorzata Kożuchowska, oboje totalnie pijani. Natalia widząc męża zaczyna się demonicznie śmiać, Braciak woła do niego, że jest ciota, bo dopiero teraz odkrył, że kumpel od trzech miesięcy puka jego żonkę. Ludwik patrzy na znajomego przepitym wzrokiem, a mężczyzna wali żubrówkę jak na hejnał. Karolak już zdrowo podkurwiony, chwyta lampkę nocną i zaczyna okładać Braciaka po krtani. Mężczyzna dusi się, umiera. Ludwik patrzy na swoje ręce, Natalia patrzy na jego ręce.

– Ja… ja nie chciałem. Mmmmusimy coś zrobić Natalia! (wyciąga komórkę i dzwoni) No cześć, jest robota do wykonania.

Scena III

Prawie północ, księżyc w pełni, gęsta mgła. Karolak w czapce Mikołaja i szaliku kopie dół na środku ogródka.

Kamera na przedpokój.

Do domu wchodzą Marian Dziędziel i Arkadiusz Jakubik (w końcu to serial Smarzowskiego). Po obu widać minimum złoty dwadzieścia we krwi. Dziędziel patrzy przekrwionymi oczami na Kożuchowską stojącą w kuchni:

– Dajcie żreć.

Natalia odgrzewa bigos. Jakubik wyciąga z zza pazuchy 0,7 i na rozgrzewkę razem ze starszym łoją po secie. Jedzą, bekają, podchodzą do Karolaka, który spocony wchodzi do mieszkania z ubłoconym szpadlem. Bez słów wchodzą na piętro, wynoszą z sypialni Boskich ciało Braciaka, wrzucają je do przygotowanej dziury. Zaczynają pieczołowicie zasypywać zwłoki.

Nagle w całym domu rozlega się głośny pisk.

Kamera na piętro.

Drzwi do kibla otwierają się z hukiem, a zza nich wybiega Julia Wieniawa-Narkiewicz. Zbiega na dół, ale potyka się, bo jest pijana, bezwładnie stacza się ze schodów. Wstaje, otrzepuje jeansy i biegnie do ogrodu.

Kamera na zgromadzonych nad dołem, wszyscy z kamiennymi twarzami patrzą na dziewczynę.

Paula w rękach trzyma test ciążowy.

– Będziecie mieli wnuki.

Karolak z nieustannie kamiennym wyrazem twarzy zerka na Natalię, a potem nagle przenosi wzrok za plecy Wieniawy. W tym momencie na trawnik wchodzi Adam Zdrójkowski i uderza Wieniawę w potylicę zewnętrzną stroną szpadla. Dziewczyna pada bez życia prosto do wykopanego grobu obok Braciaka.

Kamera z perspektywy nieboszczyków na zgromadzonych wokół dołu, beznamiętne spojrzenia.

Kubuś wyciąga z kieszeni spodni małpkę, wychyla połowę i spluwa w dół.

– Abordaż. He he.

Wszyscy powracają do przerwanego zajęcia zasypywania grobu.

Napisy końcowe.