Wyspa lalek: kicz, który ponoć ryje głowę lepiej niż niejeden horror

Isla De Las Muñecas czyli, po naszemu, Wyspa lalek, to atrakcja turystyczna znana zwłaszcza osobom, które planowały bądź planują wypad do Meksyku. Jak bowiem nie odwiedzić miejsca, w którym od kilkudziesięciu już lat – a w ostatniej dekadzie szczególnie – na drzewach przybywa niepokojąco wyglądających zabawek, zwłaszcza jeśli znajduje się dodatkowo na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO? I po przyjeździe do którego, można nabawić się pediofobii?

Wyspa lalek położona jest dość blisko cywilizacji, bo zaledwie na obrzeżach stolicy Meksyku, jednak dotarcie do niej jest mocno utrudnione. Isla De Las Muñecas leży na podmokłym terenie, a dotarcie do niej możliwe jest jedynie drogą wodną – jak dotąd, pomimo ogromnego zainteresowania turystów, nikt nie wpadł na pomysł stawiania w takim miejscu mostu. Lalek jednak wciąż przybywa.

wyspa lalek
(fot. isladelasmunecas.com)

Dzieje się tak od lat 50. XX wieku, gdy niejaki Julian Santana Barrera znalazł w kanale pierwszą z nich – według legendy spiesząc na pomoc tonącej dziewczynce. Nie udało mu się jej uratować, ale by oddać cześć nieżyjącemu dziecku, zdecydował się znalezioną lalkę zawiesić na drzewie. Nie da się ukryć, że był to dość dziwny sposób na pożegnanie zmarłej, ale jeszcze dziwniejszy jest fakt, iż w okolicach wyspy przez lata znajdywał kolejne zniszczone czy zdeformowane zabawki, które też rozwieszał tu i ówdzie.

wyspa lalek
Wyspa lalek najbardziej przerażająco wygląda chyba na tym zdjęciu – z jej nieżyjącym już dozorcą w kadrze

Na skutek nieszczęśliwego wypadku, w 2001 roku Barrera sam utonął w wodach otaczających wyspę, którą się opiekował. Autochtoni niema natychmiast uznali, że miejsce musi być przeklęte (no bo jak inaczej wyjaśnić utonięcie dwóch osób na przestrzeni pięćdziesięciu lat?), a zła sława, która spłynęła na wyspę… przyczyniła się tylko do wzrostu jej popularności. Odtąd odwiedzający ją mniej lub bardziej legalnie przyjezdni zostawiają po sobie na drzewach niepokojące dekoracje.

wyspa lalek
(fot. Wikimedia)

Nie da się ukryć, że pomysł rozwieszania zdeformowanych zabawek nie tyleż ociera, co zderza się z kiczem z prędkością i siłą rozpędzonej lokomotywy, jednak zdjęcia tam wykonane faktycznie mogą wzbudzić niepokój – zwłaszcza u osób, u których lalki budzą przerażenie nawet bez wchodzenia na drzewo. Samo miejsce zaś przyrównać można do okolic elektrowni Czarnobyl, gdzie żartownisie celowo pozostawiają sobie podobnej jakości śmieci, mające podkreślać apokaliptyczną scenerię opuszczonej zony.

wyspa lalek
(fot. isladelasmunecas.com)

Po co w ogóle o tym dziś napisałem? Powód jest prosty – nienawidzę lalek.

wyspa lalek
(fot. isladelasmunecas.com)

Źródła: