KWP w trybie oszczędnym. Jeszcze tylko chwilkę

Nie zliczę ile razy na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy musiałem odpowiadać na pytanie, dlaczego KWP spuściło z tonu a nowe, nieco bardziej pogłębione wpisy praktycznie przestały się pojawiać, ustępując miejsca szybkim wrzutkom wyhaczonym w odmętach internetu. Uspokajam – z blogiem i autorem wszystko w porządku. Ten ostatni musiał po prostu powydawać zaoszczędzone wcześniej pieniądze. I, niestety, jeszcze nie skończył.

Wpis powstał we współpracy z NN Investment Partners TFI.

Kiedy mówili mi, że dom to skarbonka bez dna, kręciłem głową, wierząc, że dobrą organizacją będę w stanie zatamować rwący potok z pieniędzmi już na etapie jego budowy (domu, nie potoku). Niestety, okazało się, że z organizacją przy dwójce dzieci wcale nie jest tak łatwo, dlatego dobrze się stało, że przez ostatnie 10 lat nie jadłem, nie piłem i nie bawiłem się, a miast tego pieniądze na kupkę odkładałem. Żartuję – pić nie przestałem, ale wypłaty jakimś cudem do pierwszego starczało. Nawet pomimo faktu, że startowałem z pułapu około 490 złotych miesięcznie, bo tyle zarabiał wówczas nauczyciel stażysta na pół etatu.

Kiedy więc ostatnio zostałem zaproszony na warsztaty związane oszczędzaniem, raczej nie spieszyło mi się do stolicy. Wszak droga daleka, a ja już swoje wiedziałem. Jednak przedstawiciele NN Investment Partners nie dali za wygraną, proponując ciekawy układ – zjadę do Warszawy razem z dwoma innymi autorami, niezajmującymi się na co dzień tematyką finansową, w zamian dostając konkretną kwotę do przepalenia. Krótko mówiąc, dostaliśmy do obracania pieniądze na 3 miesiące i tyle, ile nam po upływie 90 dni zostanie na koncie, będzie nasze. Jak tu nie skorzystać z takiej okazji?

O przekąskach na zdjęciu piszę poniżej.
O przekąskach na zdjęciu piszę poniżej.

Pojechałem więc, głodny nie tylko wiedzy, ale też, a może przede wszystkim, przekąsek. I nie zawiodłem się – zarówno te ostatnie były przepyszne, jak i ta pierwsza całkiem strawna. Choć starałem się jak mogłem, by utrudnić nieco prowadzącemu warsztaty Jankowi swoimi wtrąceniami, ten nie dał się wyprowadzić z równowagi i na pełnej przeprowadził nas przez meandry oszczędzania, wychodząc od trudnego wyboru odpowiedniego funduszu, a kończąc na przeprowadzeniu nas przez proces rejestracji i odkładania pieniędzy na odpowiedniej kupce w NN Investment Partners.

Co ciekawe, prezentacja przez niego przygotowana była na tyle przystępna, że przydać się może również w innych towarzystwach funduszy inwestycyjnych. Będąc już jednak klientem NN Investment Partners TFI od kilku przynajmniej lat, nie będę decydował się na radykalne zmiany i przenosiny oszczędności gdzie indziej (acz z tego, co słyszałem, jest to zupełnie bezproblemowe i darmowe). To właśnie tu otworzyłem swoje IKZE (Indywidualne Konto Zabezpieczenia Emerytalnego) i na to konto właśnie przeleję to, co zostanie mi po trzech miesiącach aktywnego inwestowania (nie licząc drobnych wydatków na przyjemności).

Wspomniany w tekście Janek tłumaczy co i jak.
Wspomniany w tekście Janek tłumaczy co i jak.

A właśnie, inwestowanie. Jak dotąd zachowywałem się w tej kwestii raczej ostrożnie, bardziej odkładając na pozbawioną ryzyka kupkę, niż aktywnie przerzucając pieniądze z jednego funduszu do drugiego. Zabawa własnymi oszczędnościami wydawała mi się może nie tyle niebezpieczna (acz trzeba to robić z głową, co wielokrotnie podkreślano podczas warsztatów), co wybitnie skomplikowana. Może właśnie dlatego ludzie z NN Investment Partners TFI wskazali mnie palcem, zachęcając do eksperymentów i prezentując perspektywę możliwości wypłaty wypracowanego zysku wraz z kwotą bazową.

Przez najbliższe trzy miesiące będę więc aktywnie obracał pięcioma tysiącami złotych, modląc się w duchu, by zapewnienia o nieskomplikowanym systemie transakcyjnym i zautomatyzowanym doradztwie w wyborze odpowiedniego funduszu okazały się prawdą. Jak mi to wyjdzie, przekonacie się pod koniec roku, kiedy zdam sprawozdanie, ile udało mi się na tym wszystkim zyskać i jaką część tej kwoty przeznaczę na bilety do kina i muzyczny abonament. Resztę jak co roku zapakuję w IKZE, by na początku kolejnego odebrać sympatyczny zwrot podatku. Ale o tym napiszę już następnym razem.

Fragment strony internetowej NN TFI.
Fragment strony internetowej NN TFI.

O ile jeszcze będziecie chcieli to czytać. Zaprawdę jednak powiadam wam, że choć temat jest to raczej z kulturą niezwiązany, tak jednak starość czai się na każdego z nas. I to, czy zaskoczy nas pustką w portfelu, zależy tylko i wyłącznie od nas.

PS: A do regularnego pisania wrócę już wkrótce. Przeprowadzka lada dzień. Jeśli kasy starczy, oczywiście.