600 książek na jednej mapie. I nie tylko

Zadziwiająco wiele książek zawiera w tytule nazwy prawdziwych lub fikcyjnych miejsc, które miłośnicy literatury chcieliby odwiedzić. Większości niestety nie będzie to dane nie tylko ze względu na fakt, że część z nich nie istnieje, ale też dlatego, że przynajmniej w naszym kraju nie wszystkich stać na tak wiele podróży, nawet do tych istniejących. Nie wiem czy brali to pod uwagę artyści zrzeszeni pod szyldem Dorothy (nawiązanie do „Czarnoksiężnika z krainy Oz”?), ale ich dzieło pozwoli marzycielom przynajmniej na podróż palcem po mapie. Czytaj dalej „600 książek na jednej mapie. I nie tylko”

Easter eggi w piosenkach, czyli coś czego się nie spodziewamy, w tym co dobrze znamy

Najczęściej kojarzony z filmami zabieg ukrywania w ich treści lub na nośnikach je zawierających dodatkowych smaczków wcale nie jest ograniczony wyłącznie do tej gałęzi kultury. Jakiś czas temu przekonał mnie co do tego faktu artykuł w serwisie book z nami, który precyzyjnie wypunktował najciekawsze easter eggi ze znanych dzieł literackich. Dzisiaj na KWP spróbuję przekonać Was, że sztukę ich wykorzystywania tak naprawdę do perfekcji opanowali jedynie piosenkarze. I nie będzie to trudne.

Aluzje, wyzwiska, ukryte wiadomości, dodatkowe utwory, antyreligijne krucjaty czy kpiące z doszukujących się ukrytych znaczeń słuchaczy docinki to tylko część z rzeczy, jakie można znaleźć w piosenkach, o ile wie się, gdzie ich szukać. To jednak nie wszystko. Zacznijmy od tego, czego w muzyce niewiele osób się spodziewa. Czytaj dalej „Easter eggi w piosenkach, czyli coś czego się nie spodziewamy, w tym co dobrze znamy”

Video-log #29 – wydanie przeróbkowo-kompilacyjne

W związku z kapitalnym (w dwojakim tego słowa znaczeniu) remontem mieszkania i planowaną przeprowadzką KWP na własny serwer (wordpress.com jest w porządku, ale tylko do czasu, gdy jego ograniczenia i koszt zaczynają irytować), nie mam niestety możliwości przysiąść nad dłuższym wpisem, chociaż w szkicowników kilka rzeczy nieustannie powstaje. Na szczęście zorientowałem się, że dawno już nie publikowałem tradycyjnego podsumowania najciekawszych filmów w sieci, toteż z ulgą i radością przedstawiam Wam, co przez ostatni miesiąc wpadło mi w oko.

Przed Wami więc dwudziesta dziewiąta odsłona Video-loga, czyli zbioru najciekawszych (jak dla mnie!) materiałów filmowych znalezionych od 13 lipca w serwisach udostępniających treści wideo. Czy każdy znajdzie coś dla siebie? Tego nie wiem. Wiem jednak, że na pewno będzie ciekawie. Albo głupio. Albo abstrakcyjnie. W każdym razie, zachęcam do oglądania. Czytaj dalej „Video-log #29 – wydanie przeróbkowo-kompilacyjne”

12 muzyków, którzy odeszli z legendarnych zespołów i ominęły ich miliony

Jeśli kiedykolwiek zarzucaliście sobie jakąś niewykorzystaną okazję, żałowaliście, że tego a tego dnia nie zagailiście rozmowy ze śliczną dziewczyną, czy nie pofatygowaliście się do lokalnej kolektury puścić Wasze numery w totka, które wylosowano poprzedniego wieczoru, to z pewnością łatwiej będzie Wam zidentyfikować się z postaciami, które pokrótce opiszę w niniejszym wpisie. Czytaj dalej „12 muzyków, którzy odeszli z legendarnych zespołów i ominęły ich miliony”

Video-log #28 – wydanie muzyczno-krótkometrażowe

Dzisiaj na KWP miał pojawić się zupełnie inny wpis, jednak moje przygody z oferującą przejazdy za złotówkę firmą autobusową sprawiły, że przepadła mi znaczna część dnia, którą miałem poświęcić na jej tworzenie.

Przed Wami więc dwudziesta ósma odsłona Video-loga (która tak czy inaczej miała się pojawić lada moment), czyli zbioru najciekawszych (jak dla mnie!) materiałów filmowych znalezionych od 27 czerwca w serwisach udostępniających treści wideo. Czy każdy znajdzie coś dla siebie? Tego nie wiem. Wiem jednak, że na pewno będzie ciekawie. Albo głupio. Albo abstrakcyjnie. Nieważne, zachęcam do oglądania. Czytaj dalej „Video-log #28 – wydanie muzyczno-krótkometrażowe”

Najbardziej hardkorowi wykonawcy. Nergal to przy nich przedszkolak

Na początku czerwca Sąd Rejonowy w Gdyni uniewinnił Adama Darskiego z Behemotha, oskarżonego o obrazę uczuć religijnych, po tym jak w 2007 roku podarł na scenie Biblię, a następnie rozrzucił resztki wśród publiczności nakazując im „żreć to gówno”. Nergal uznał, że takie zachowanie to idealny sposób na reklamę, gdyż wyszedł ze skądinąd słusznego założenia, że kontrowersje najlepiej sprzedają nie tylko gazety i programy telewizyjne, ale też i wizerunek. Dlatego, kiedy przycichła nieco sprawa prowokowania polskich katolików, postanowił też związać się blondwłosą cycatką o durnej ksywie i wybujałym ego, czym ponownie przebił się na pierwsze strony tabloidów.

Tak to się robi w naszym pięknym nadwiślańskim kraju, jednak żeby przejść do historii, trzeba zrobić coś więcej niż postawić obok siebie dwa silikony i wypowiedzieć wojnę 33 milionom Polaków. Jak więc wygląda zapisywanie się w annałach muzyki z dala od polskiego piekiełka? Nieco bardziej hardkorowo, ale też zdecydowanie bardziej spontanicznie, bez wcześniejszego koncypowania i robienia na scenie teatrzyku. Prawdziwi twardziele nie planują znaleźć się w gazetach, a trafiają tam za to, kim są, a nie za to, kim chcieliby być. Poniżej kilka mniej lub bardziej znanych przykładów zdrowo popieprzonych występów, przy których „obrazoburczy” „antychryst” Adam z Behemotha wygląda jak nierozgarnięty i rozwydrzony Adaś z 1b. Czytaj dalej „Najbardziej hardkorowi wykonawcy. Nergal to przy nich przedszkolak”

Utwory, które zna każdy, ale nikt nie wie, jak się do cholery nazywają

Jak często macie tak, że nie potraficie poprawnie zidentyfikować tytułu czy autora radiowego hitu, który słyszeliście już setki razy? Zgaduję, że stosunkowo często i raczej wstydem byłoby przyznanie się do takiej niewiedzy nawet najbliższym przyjaciołom.

A jak często drapiecie się po głowie, słysząc utwór, który w świadomości mieszkańców naszej małej niebieskiej planety funkcjonuje już od kilkuset lat i co czujecie, gdy jedyne co potraficie o nim powiedzieć to to, że jest „fajny, no, rytmiczny taki”? Znowu pokuszę się o strzał i zamiast czekać na odpowiedź, zasugeruję, że raczej nie stanowi to dla nikogo większego problemu, bo przecież w świadomości młodych Polaków już od dawna pokutuje przeświadczenie, że „klasyka jest dla pedałów”. Ale, tak naprawdę właśnie to, moi drodzy, jest prawdziwym powodem do wstydu.

Jeśli poświęcicie mi teraz 10 minut Waszego czasu, udowodnię Wam, że słuchanie klasyki to nie obciach i powód do wyzywania świadomych melomanów od pieprzonych hipsterów. Za chwilę zgodnie stwierdzicie, że muzyka klasyczna jest zajebista. A przy okazji dowiecie się, jak nazywa się ta cholerna nuta, która grana jest praktycznie w co drugim filmie. Czytaj dalej „Utwory, które zna każdy, ale nikt nie wie, jak się do cholery nazywają”

Video-log #22 – wydanie lego-parodystyczne

Dzisiaj nieco inne niż zwykle wydanie Video-loga. Zamiast wrzucać niepowiązane ze sobą znalezione w sieci filmiki, postanowiłem dzisiaj skompletować tematyczną dziesiątkę, która powinna przypaść do gustu każdej osobie, która w duszy przynajmniej do pewnego stopnia pozostała jeszcze dzieckiem. Któż nie uśmiechnie się na widok scenek nagranych z użyciem popularnych klocków? Kto nie pokiwa głową z aprobatą dla fantastycznych pomysłów twórców niniejszych materiałów?

Zapraszam na krótką, lekko parodystyczną podróż w krainę LEGO, która zahaczać będzie nie tylko o filmy, gdy i muzykę, ale także wydarzenia poruszające wyobraźnię ludzi na całym świecie. Czytaj dalej „Video-log #22 – wydanie lego-parodystyczne”