O Bosche, jakie to jest zajebiste

Przez ponad 30 lat życia, w przeciwieństwie do moich kolegów z pracy i poza nią, nigdy nie udało mi się złapać kolekcjonerskiego bakcyla. Fakt, książki gromadzę na kilku półkach w moim salonie, ale nawet mój zbiór książek Pratchetta nie jest jeszcze skończony. Płyty DVD i Blu-ray zbieram (a raczej zbierałem) natomiast tak, że z chwilą zapełnienia małego regału o szwedzko brzmiącej nazwie postanowiłem odpuścić kompletowanie filmoteki i zająć się strumieniowaniem mediów z sieci. A jeśli chodzi o figurki… Cóż, zbieranie figurek odpuściłem jeszcze w podstawówce, uznając to za idiotyzm. Te, na które natrafiłem ostatnio na Amazonie chciałbym mieć jednak wszystkie. Czytaj dalej „O Bosche, jakie to jest zajebiste”

Muzyka na dupie odnaleziona, czyli 500-letni chorał z piekła rodem

Jak donosi internetowy serwis brytyjskiego Guardiana, pewna blogerka wybrała się z przyjaciółką do muzeum Prado w Madrycie, gdzie przystanęła na dłuższą chwilę przy „Ogrodzie ziemskich rozkoszyHieronima Boscha. News z dupy, powiecie, i tym razem określenie to będzie jak najbardziej trafne. Pani Amelia dostrzegła bowiem na słynnym tryptyku nagą postać, której niezbyt obfite jak na połowę poprzedniego tysiąclecia pośladki pokryte są zapisem nutowym pewnej kompozycji. I postanowiła ją zagrać. Efekt przeszedł najśmielsze oczekiwania. Czytaj dalej „Muzyka na dupie odnaleziona, czyli 500-letni chorał z piekła rodem”