Od dziś nie uwierzę już w prawdziwość żadnego zdjęcia znalezionego w internecie

Sporo mówi się o tym, że nie warto wierzyć w prawdziwość wszystkiego, co przeczytamy czy zobaczymy w internecie. Ludzie mają jednak to do siebie, że chcą wierzyć. Kiedyś przyjmowali za pewnik wszystko to, co zostało zapisane czy wydrukowane. Teraz nasza wrodzona łatwowierność każde nam automatycznie wkładać do szufladki „prawda” to, co mignie nam nam na social mediowej ścianie. Trudno jednak nie nabrać się na jedną czy drugą ściemę, gdy te wykonane są z pieczołowitością, której mogliby pozazdrościć prawdziwi kronikarze. Oszustwo, moi drodzy, stało się bowiem prawdziwą sztuką. Jeśli do tej pory tego zauważyliście, to dzisiaj się o tym przekonacie. Czytaj dalej „Od dziś nie uwierzę już w prawdziwość żadnego zdjęcia znalezionego w internecie”

Ekshibicjonizm po ukraińsku

Kiedy w marcu 2015 roku Julien de Casablanca przyjechał do Warszawy, by wynieść obrazy z Muzeum Narodowego na ulice Pragi, w polskim internecie na moment zawrzało. Rzadko się bowiem zdarza, że sztuka, którą na co dzień możemy oglądać głównie za kuloodporną szybą (no, może nie w Polsce), zaczyna intrygować przypadkowych przechodniów, którzy na bilet do Narodowego albo nie mają, albo nie chcą wydawać swoich pieniędzy. Rzadko też takie projekty potrafią przetrwać dłużej niż kilka dni, co udowodnili niewrażliwi mieszkańcy stolicy, dewastując prace Francuza w niespełna 48 godzin po ich stworzeniu. Czytaj dalej „Ekshibicjonizm po ukraińsku”

Nie taki Photoshop straszny, jak go malują

Nie ma na świecie drugiej takiej aplikacji. Z jednej strony kochana (przez grafików), z drugiej nienawidzona (głównie przez feministki i mężczyzn, którzy mieli kontakt z kobietami nieposiadającymi rozszerzenia .jpg), a z trzeciej tak niesamowita, że to, co za jej pomocą można osiągnąć, jest niemal nie do odróżnienia od magii (parafrazując trzecie prawo Arthura C. Clarke’a). O potędze Photoshopa świadczy też m.in. to, że już w pierwszej swojej wersji był w stanie uchronić drugą, najlepszą część „Terminatora” przed efektowną klapą. Wiele wskazuje na to, że bez programu firmy Adobe „Dzień sądu” byłby równie śmieszny co Ministerstwo Głupich Kroków Monty Pythona. Czytaj dalej „Nie taki Photoshop straszny, jak go malują”

Jaką różnicę robi 20 lat? Większą, niż możecie przypuszczać

Nie umiem rysować. Nigdy nie potrafiłem, a do dzisiaj moim największym osiągnięciem jest narysowanie karykatury komara, którą zobaczyłem kiedyś w niewydawanym już Wieczorze Wybrzeża. Oprócz tego potrafię też narysować domek, płot (jakby inaczej!) i ludzika z pięciu kresek i kółeczka. Nie zanosi się, żebym kiedykolwiek pojął o co chodzi w sprawnym posługiwaniu się pędzlem. Albo chociaż kredkami. Dlatego z opadem szczęki podziwiam to, jak bardzo w ciągu trochę ponad 20 lat potrafili rozwinąć się domorośli artyści. Prace jednego z nich wpadły mi dzisiaj w oko. Jest na co popatrzeć.

Czytaj dalej „Jaką różnicę robi 20 lat? Większą, niż możecie przypuszczać”

Bardziej popieprzonych zdjęć dzisiaj już nie zobaczycie

Wiem co mówię. I zdaję sobie sprawę, że niedawno krytykowałem nadmierne używanie Photoshopa przez fotografów, ale obok tak niepokojących zdjęć trudno przejść obojętnie. Z jednej strony to niesamowity kicz, z drugiej zaś pomysł, który osobom obdarzonym wybujałą wyobraźnią może spędzić sen z powiek. Tym bez wyobraźni zresztą też. Czytaj dalej „Bardziej popieprzonych zdjęć dzisiaj już nie zobaczycie”

Nie wierz w prawdziwość niczego, co zobaczysz w internecie

A zwłaszcza zdjęć.

Photoshop już od kilkunastu lat jest jednocześnie zbawieniem dla retuszerów i grafików oraz zmorą dla każdego przeciętnego użytkownika sieci, który od czasu jego rozpowszechnienia się co rusz poddawany jest próbom odróżnienia zdjęcia oryginalnego od przerobionego. Internauci-weterani wiedzą, że do każdego zdjęcia należy podchodzić z nieufnością, a niektórzy poddają je nawet skrupulatnym analizom, by wykazać, że dana fotografia została poddana modyfikacjom. Niestety, w przypadku tych zdjęć, nawet najczujniejsze nie wychwyci, że ogląda starannie przygotowane oszustwo. Jak to możliwe?

Czytaj dalej „Nie wierz w prawdziwość niczego, co zobaczysz w internecie”

Photoshop albo śmierć. Jak podpaść wodzowi Korei Północnej?

Kiedy piłkarska reprezentacja Korei Północnej zbierała baty od Portugalczyków na ostatnich Mistrzostwach Świata w piłce nożnej, wielu ludzi przewidywało, że po powrocie do ukochanej ojczyzny cała ekipa zostanie postawiona przed plutonem egzekucyjnym i rozstrzelana. Jak było naprawdę nie dowiemy się nigdy, ale przecieki wskazują, że piłkarzom i trenerom udało się ujść z życiem, bo skończyło się zaledwie na torturach, represjach i ideologicznej krytyce. Kim okazał zaskakującą łaskawość, znaną puenty z dowcipu o wujku Stalinie dającym dzieciom cukierki – mógł zabić.

Obawiam się jednak, że władający teraz reżimem syn Kima, również Kim, nie okazuje podobnej wyrozumiałości grafikom zatrudnionym (zagonionym?) do manipulowania prasowymi zdjęciami w celach propagandowych. Ich nieudolność już wielokrotnie stawała się obiektem żartów i kpin dziennikarzy, którzy dostawali do publikacji fotografie przedstawiające „dobrobyt” i „potęgę” pogrążonego w biedzie i głodzie kraju. Okazuje się bowiem, że nawet za pomocą Photoshopa przeprowadzane przez nich zabiegi na zdjęciach tak bardzo rzucają się w oczy (na nieznających nowoczesnych technologii ciemiężonych mieszkańców nawet tak tragicznie przerobione zdjęcia mogą jednak wystarczyć), że nawet mistrzowie nożyczek z ZSRR, ChRLD, nazistowskich Niemiec czy pogrążonych w wojnie domowej Stanów Zjednoczonych byli w stanie zrobić to lepiej. Czytaj dalej „Photoshop albo śmierć. Jak podpaść wodzowi Korei Północnej?”

Manipulowanie zdjęciami przed erą Photoshopa

Przeglądając prasę czy internet coraz trudniej natrafić na zdjęcia, które nie zostały poddane obróbce w specjalistycznych programach graficznych. Pal sześć, jeśli ingerencja osoby retuszującej sprowadza się do wyostrzenia obrazu, nasycenia kolorów czy wygładzenia bijących po oczach elementów. Problem zaczyna się wtedy, kiedy uchwycony w obiektywie stan faktyczny zostaje zastąpiony wyobrażeniem osoby nad daną fotką pracującej. Jak się jednak okazuje, manipulowanie zawartością kadru to nie znak naszych czasów, a jedynie następstwo tego, co już w XIX wieku dla żartów robili sami fotografowie. Czytaj dalej „Manipulowanie zdjęciami przed erą Photoshopa”

Latające domy Laurenta Chehere'a

W związku z trwającą w naszym kraju imprezą piłkarską, trudno jest znaleźć czas na regularne dodawanie wpisów na KWP. Nie żebym brał udział, ani pomagał w organizacji turnieju – wystarczającym pożeraczem czasu są wyświetlane w telewizji mecze. Stąd trwająca od początku Euro posucha na niniejszych stronach.

Żeby jednak  nie wypaść z obiegu kompletnie, przejrzałem dzisiaj kilka ulubionych serwisów i oczom mym ukazał się widok przywodzący na myśl świetny film studia PIXAR o samotnym staruszku, wkurzającym kilkulatku i latającym domu. „Odlot” z pewnością musiał widzieć Laurent Chehere, który przygotował serię zdjęć zatytułowaną „Latające domy”, skupiając się na fotografowaniu mało atrakcyjnych budynków i przenoszeniu ich w niebiańską scenerię za pomocą Photoshopa. Poniżej kilka jego prac – resztę znajdziecie w portfolio Chehere’a. Czytaj dalej „Latające domy Laurenta Chehere'a”

Pin-up Girls – przed i po, czyli Photoshop lat 50.

W latach 50. i 60. XX wieku za oceanem furorę robiły tzw. pin-up girls – kształtne, uśmiechnięte i skąpo ubrane dziewczęta, przedstawiane przez fotografów lub rysowników w czasie różnorakich zabaw czy relaksu. Pojawiały się głównie na plakatach, które mężczyźni z lubością kolekcjonowali i wieszali (ang. pin-up) nad łóżkami (albo pryczami w więzieniu – wspomnijcie Andy’ego Dufresne z „Shawshank Redemption” i jego Ritę Hayworth), umilając sobie życie doczesne na wiele lat przed wynalezieniem internetu.

Jeśli chodzi o same rysunki, to często były one przygotowywane na bazie wcześniej wykonanych zdjęć. Prezentowane na nich ponętne kobiety najczęściej niewiele się różniły od uwiecznionych na fotografiach modelek, ale to tu, to tam można było dostrzec niewielkie różnice w ich odwzorowaniu na płótnie. Ciut inna fryzura, ciut mniej tłuszczyku, ciut ładniejsza buzia – operacje plastyczne dokonywane farbami, ówczesnym odpowiednikiem popularnego programu graficznego. O kunszcie ówczesnych grafików przekonacie się oglądając poniższe zestawienia oryginałów i swoistych „remake’ów”, które swego czasu znalazłem na Retronaucie. Czytaj dalej „Pin-up Girls – przed i po, czyli Photoshop lat 50.”