Matrix jest plagiatem. Doskonałym plagiatem

Kiedy pod koniec lat 90. „Matrix” jeszcze wówczas braci Wachowskich szalał w kinach na całym świecie, wiele uwagi poświęcono pozwom, jakie spływały do studia Warner Bros w związku z oskarżeniami o plagiat. Co więcej, jeszcze 15 lat po premierze filmu amerykańskie sądy wydają wyroki w sprawie domniemanej kradzieży, jakiej mieli się dopuścić uznawani za wizjonerów twórcy. Przez czas, który upłynął od kinowego debiutu pierwszej części trylogii, w internecie pojawiło się sporo doniesień o rozprawach, które Warner miał przegrać. Tak naprawdę, nigdy niczego Lanie i Andy’emu nie udowodniono, chociaż elementy, które pożyczyli sobie z innych produkcji, biją po oczach aż nadto. Zwłaszcza, kiedy poszczególne fragmenty „Matrixa” zestawi się z odpowiednimi scenami z filmów będących dla niego inspiracją. Czytaj dalej „Matrix jest plagiatem. Doskonałym plagiatem”

Nie masz pomysłu? Ukradnij. I tak nikt nie zauważy

Aż dziw bierze, że w środowisku chlubiącym się oryginalnością, słynącym z krytyki każdej zuchwalszej próby ingerowania w prawdziwość uchwyconego przez aparat kadru oraz ostracyzmu fotografów, którzy po nagrody i wyróżnienia decydują się iść na skróty, bezczelne i bezceremonialne kopiowanie cudzych pomysłów jest na porządku dziennym. Niezauważane. Albo ignorowane. Jak to możliwe? Czytaj dalej „Nie masz pomysłu? Ukradnij. I tak nikt nie zauważy”

Recycling kostiumów filmowych, czyli nie tylko biedni i hipsterzy chodzą do lumpeksów

Podczas oglądania filmów i seriali niejednokrotnie pewnie ogarniało Was dziwne uczucie, że to, co pojawia się na ekranie gdzieś już widzieliście. Jak się okazuje, figla nie płata Wam w tym wypadku umysł, a wrażenie bez dwóch zdań noszące znamiona déjà vu jest wywołane skądinąd popularnym w show-biznesie pożyczaniem od siebie nie tylko pomysłów na fabułę, ale też scenografii (casus opisywanej jakiś czas temu wieży zegarowej z „Powrotu do przyszłości”) oraz kostiumów.

To, że dwie postacie z kompletnie różnych filmów pojawiają się na ekranie w tym samym kostiumie, podyktowane jest najczęściej nie tyle lenistwem kostiumologa (choć i takie przypadki się zdarzają), a ograniczonym budżetem danej produkcji. Nawiązując do tytułu tego wpisu, tak jak widzowie nie wszystkie ubrania kupują w galeriach czy sieciówkach, tak i twórcy filmowi w celu zrealizowania swojej wizji zamiast zatrudniać krawców, od czasu do czasu zmuszani są do ubierania swoich postaci w ciuchy używane. Skąd je biorą? Czytaj dalej „Recycling kostiumów filmowych, czyli nie tylko biedni i hipsterzy chodzą do lumpeksów”

Hollywood Made in Turkey, czyli krótki przegląd tureckich podróbek

W latach 60., 70. i 80. XX wieku Turcja nie była zbyt spokojnym krajem, co przełożyło się nie tylko na trzy zamachy stanu (1960, 1971 i 1980), ale też dziwne upodobania artystyczne niektórych tamtejszych filmowców, którzy ograniczani przez państwową cenzurę (mniejsza sposobność kręcenia kina poważnego, poruszającego aktualne tematy) i zapatrzeni w produkcje zagraniczne, postanowili przenieść je do Azji Mniejszej. Za wszelką cenę.

Wbrew powszechnemu mniemaniu, nie wszystkie z nich były plagiatami, nielegalnymi podróbkami czy niezatwierdzonymi adaptacjami, jednak to właśnie te trzy typy „filmowych przestępstw” najbardziej zapisały się w świadomości kinomanów z całego świata, którzy w dobie coraz powszechniejszego dostępu do internetu zaczęli odkrywać to, czym mistrzowie pieczenia baraniny zachwycali się (chociaż nie w ilościach masowych, gdyż nawet w Turcji, wierzcie lub nie, gust filmowy nie jest aż tak wypaczony) już dwie czy trzy dekady wcześniej. Czytaj dalej „Hollywood Made in Turkey, czyli krótki przegląd tureckich podróbek”

Nie tylko Polacy plagiatują plakaty – Chińczycy depczą nam po piętach

Okazuje się, że nie tylko Polacy (tj. przedstawiciele polskiej „szkoły” współczesnego plakatu) są na tyle mało kreatywni, że muszą czerpać wzorce zza granicy. Chińczycy dorównują rodzimym spryciarzom, a momentami nawet prześcigają ich w plagiatowaniu plakatów. Wszak mieszkańcy Kraju Środka słyną z podrabiania dosłownie wszystkiego – z filmowymi posterami włącznie. Zresztą, zobaczcie sami: Czytaj dalej „Nie tylko Polacy plagiatują plakaty – Chińczycy depczą nam po piętach”

Soundtrack "Mrocznego rycerza" – plagiat czy inspiracja?

Wiele osób z niecierpliwością czeka na ostatnią odsłonę przygód „Mrocznego rycerza” w reżyserii Christophera Nolana. Powód ku temu jest prozaiczny – genialna część druga, która zapisała się w pamięci widzów nie tylko genialną kreacją Heatha Ledgera, ale także fantastycznymi sekwencjami akcji, w których ekranowe napięcie było doskonale podkreślane lekko hipnotyczną muzyką Hansa Zimmera i Jamesa Newtona Howarda.

W serwisie YouTube pojawiło się bardzo interesujące wideo, które prawdopodobnie demaskuje źródło inspiracji obu panów przy tworzeniu ścieżki dźwiękowej do „The Dark Knight”. Jak się okazuje, to co mogło przyczynić się do powstania utworu „Why So Serious?” jest najprawdopodobniej zwykłym plagiatem soundtracku do francuskiego musicalu „Edith et Marcel” z 1983 roku. Czytaj dalej „Soundtrack "Mrocznego rycerza" – plagiat czy inspiracja?”

Indiana Jones a kino przygodowe z lat 1919-1973

Nie jest tajemnicą, że tworząc pierwsze przygody Indiany Jonesa George Lucas i Steven Spielberg czerpali inspirację z wielu filmów przygodowych, poprzedzających opowieść o archeologu-awanturniku z fedorą na głowie i biczem w dłoni. Jak sami przyznają, był to swoisty hołd dla kina przygodowego, którym zachwycali się na przestrzeni lat. Widać to niemal na każdym kroku – już w pierwszym filmie, „Poszukiwaczach zaginionej Arki”, wprawne oko zainteresowane kinem wychwyci kilkadziesiąt nawiązań do wielu klasyków z lat nakręconych po zakończeniu pierwszej wojny światowej. Czytaj dalej „Indiana Jones a kino przygodowe z lat 1919-1973”