4 największe wpadki w "Wiedźminie" Netfliksa

Płotka, jaka jest, każdy widzi.

Co po dwóch dniach od premiery można napisać o serialu, o którym napisano już wszystko? To właśnie wielki problem Netfliksa – wyrok nad daną produkcją zapada niczym w sądzie 24-godzinnym, gdyż wszystkie dowody na winę lub niewinność konkretnego dzieła platforma dostarcza tego samego dnia, w tej samej chwili. Nie ma tu cotygodniowych rozpraw, odraczania wyroku czy apelacji. Wokanda jest rozpisana na maksymalnie kilka godzin od momentu publikacji. Czytaj dalej „4 największe wpadki w "Wiedźminie" Netfliksa”

Szybka recka: Gwiezdne wojny – Ostatni Jedi [+KONKURS]

Jeśli zastanawiacie się, czy iść do kina na ósmą część „Gwiezdnych wojen” to możecie przestać. Absolutnie trzeba zobaczyć „Ostatniego Jedi” na wielkim ekranie, chociaż do ideału sporo mu brakuje. Z drugiej strony „Imperium kontratakuje” też nie było filmem wolnym od wad, a uznawany jest za najlepszą odsłonę serii. Czy „Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi” może jednak stawać z nim w szranki? Poniżej krótka recenzja bez spoilerów, za to ze świetnym konkursem i fenomenalnymi nagrodami. Czytaj dalej „Szybka recka: Gwiezdne wojny – Ostatni Jedi [+KONKURS]”

Szybka recka: Mumia (2017)

Na nową odsłonę hitu z 1999 roku chciałem wybrać się do kina nieskażony recenzjami, opiniami i przede wszystkim zwiastunami. Dlatego niemal do dnia premiery miałem styczność z zaledwie jedną jego zapowiedzią – tą niedorobioną, bez podkładu dźwiękowego, która niby przypadkiem wyciekła z serwerów studia Universal. Była nawet zabawna, czego niestety nie da się powiedzieć o końcowym kształcie filmu z Tomem Cruise’em w roli głównej. Bo „Mumia”, jak głoszą wszyscy niemal widzowie i krytycy mający z nią styczność, naprawdę jest filmem kurewsko wręcz fatalnym. Czytaj dalej „Szybka recka: Mumia (2017)”

Szybka recka: Strażnicy Galaktyki vol. 2 (2017)

Kiedy niecałe 3 lata temu wyszedłem z kina z pokazu pierwszej części „Strażników galaktyki” byłem nieco skonsternowany, co też przełożyło się na stosunkowo chłodną recenzję filmu Jamesa Gunna. Filmu, którzy krytycy i widzowie okrzyknęli niemal nowymi „Gwiezdnymi wojnami”, nazywając go wzorową space operą. Dlatego kiedy zobaczyłem nieco bardziej stonowane opinie na temat sequela, obejrzawszy ponadto kilka średnio udanych zwiastunów, niemal zrezygnowałem z wizyty w kinie. I byłby to jeden z największych błędów, jakie popełniłem w życiu. Czytaj dalej „Szybka recka: Strażnicy Galaktyki vol. 2 (2017)”

5 powodów, by lepiej nie zabierać dziewczyny na "Deadpoola"

Żyjemy w nieciekawych czasach. Inaczej nie mogę nazwać rzeczywistości, w której każdy kolejny film akcji przygotowywany jest w taki sposób, żeby mogły się na niego wybrać dzieci dwunastoletnie. Dzieci, którym wydaje się, że rozstrzelanie kilkudziesięciu osób w jednej tylko scenie możliwe jest bez przelania jednej kropli krwi. Po co więc w ogóle strzelać, skoro przeciwnik nie krwawi? Po co robić spektakularną samochodową kraksę, w której brak nie tylko ofiar, ale też rannych?

W tym zalewie infantylnych, głupich i z roku na rok coraz nudniejszych produkcji, z których większość oparta jest na bardziej (rzadziej) lub mniej (częściej) nieznanych szerzej komiksach, tylko czasem trafiają się prawdziwe perełki. Jedną z nich był zeszłoroczny „Kingsman: Tajne służby”. Drugą, już niekomiksową (chociaż z komiksem związaną), „Mad Max: Na drodze gniewu”. Trzecią zaś jest szturmem podbijający ekrany „Deadpool”. Film, którego wcale miało nie być. Czytaj dalej „5 powodów, by lepiej nie zabierać dziewczyny na "Deadpoola"”

To "Głosy" kazały mi napisać tę recenzję

Przed seansem niewiele wskazywało na to, by najnowsza produkcja z Ryanem Reynoldsem mogła przypaść mi do gustu. Owszem, jej reżyserem jest twórczyni fenomenalnego „Persepolis”, ale kiedy w zwiastunie człowiek widzi gadających psa, kota oraz odciętą głowę siłą rzeczy musi mu się zapalić lampka ostrzegawcza. Na szczęście lampka sygnalizowała tym razem alarm fałszywy, a „Głosy” okazały się jedną z największych i najlepszych filmowych niespodzianek, jakie dane mi było oglądać. Czytaj dalej „To "Głosy" kazały mi napisać tę recenzję”

6 powodów, dla których pokochacie "Interstellar"

I sześć, dla których go znienawidzicie.

Jeszcze kilkadziesiąt minut temu ten wpis wyglądał zupełnie inaczej, ale przed publikacją dałem go do przeczytania żonie, która stwierdziła, że w życiu nie przeczytała bardziej gównianego tekstu mojego autorstwa. Miała rację – po skończonym seansie wczorajszego wieczora piałem z zachwytu, w dodatku ciesząc się jak dziecko, że Nolan nie zrobił mi z mózgu sieczki, pozwalając na ogarnięcie opowiedzianej trudnymi naukowymi słowy monumentalnej (acz niezwykle prostej) opowieści. A już dzisiaj napisałem pseudo-filozoficzną refleksję, której nie powstydziłby się autor książki o płaczącej nad pierdzącą rzeką dziewoi. Cóż mogłem więc zrobić? Wyrzuciłem wszystko do kosza, ale świadomy faktu, że „Interstellar” można jednocześnie kochać i nienawidzić, w 12 punktach zdecydowałem się i Was uświadomić. Czytaj dalej „6 powodów, dla których pokochacie "Interstellar"”

5 powodów, dla których "Zaginiona dziewczyna" to film zły

Obejrzałem wczoraj najnowszy film Davida Finchera. Film zły. Bardzo zły. Film, o którym w gorzkich słowach napisałem parę zdań na Facebooku i Twitterze, za które zostałem przez niektórych solidnie skrytykowany. Czy w przypadku rzucania przez niektórych argumentów, że przecież „krytykom się podoba”, a „widzowie są zachwyceni” logicznym posunięciem byłoby przyznanie się do błędu i obwieszczenie wszem i wobec, że popełniłem niewybaczalne faux pas krytykując „Zaginioną dziewczynę”? Pewnie by i było, gdyby nie fakt, że mamy tu do czynienia z filmem kompletnie nielogicznym, który wręcz zachęca mnie do postępowania wbrew logice i kontynuowania tego, co zacząłem w sieciach społecznościowych. Odradzania i przestrzegania przed tym dziełem nieskończonym. Dlaczego więc „Gone Girl” to film zły? Ano dlatego, że to film… Czytaj dalej „5 powodów, dla których "Zaginiona dziewczyna" to film zły”

"Na takie gówno jestem już chyba za stary"

Sądziłem, że incydent sprzed dwóch lat, kiedy w stanie skrajnego zażenowania wyszedłem z kina z przedpremierowego pokazu „Avengers” i poczułem obrzydzenie do ekranizacji komiksów (szczególnie superbohaterskich), był tylko jednorazowy. Dwa lata później stawiłem się na pokazie innego filmu Marvela i chociaż do teraz targają mną podobnie negatywne emocje, nie mogę powiedzieć, by był równie fatalny. Nie jest to w żadnym wypadku komplement dla „Strażników Galaktyki”, bo od produkcji, której w 2012 roku wystawiłem ocenę 4/10, bardziej cenię nawet szóstą część „Szybkich i wściekłych”. I tak jak w przypadku filmu o grupie kryminalistów szykujących skok stulecia przy pomocy swoich superszybkich maszyn, tak w przypadku wesołej opowiastki o grupie kryminalistów, przypadkiem zaplątanych w złodziejską aferę rozmiarów wszechświata, najmocniejszym ogniwem ponownie okazał się Vin Diesel – w najbardziej drewnianej kreacji w swojej karierze, z dyndającym na jednej z jego gałęzi gadatliwym i drapiącym się po jajkach szopem. Czytaj dalej „"Na takie gówno jestem już chyba za stary"”