Gdy patrzę na te rysunki, na powrót staję się małym chłopcem

Pamiętam jakby to było wczoraj, choć było to niemal dokładnie 10 lat temu. Wówczas jeszcze jako aktywnie korzystający z konsoli PlayStation 2 student położyłem płytę z bliżej mi nieznaną produkcją na jej delikatną tackę, a następnie czekałem na to, co wydarzy się, gdy ją zasunę. Nie spodziewałem się, że kilka chwil później rozpocznę zabawę z prawdopodobnie najbardziej majestatyczną i spektakularną opowieścią w historii elektronicznej rozrywki. Nie będzie to jednak wpis o mojej miłości do „Shadow of the Colossus”. Ne będzie, chociaż znajdziecie w nim kilkadziesiąt potencjalnych istot, które z powodzeniem wpasowałyby się w arcydzieło autorstwa Team Ico. Czytaj dalej „Gdy patrzę na te rysunki, na powrót staję się małym chłopcem”

To nie jest kolejny wpis o "Powrocie do przyszłości". Serio

Film Roberta Zemeckisa, o którym w ostatnim tygodniu napisano niemal wszystko, w założeniu nie miał przepowiadać tego, jak będzie wyglądała przyszłość. W przeciwieństwie do np. „Raportu mniejszości” Spielberga czy „Ludzkich dzieci” Cuarona, w produkcji których korzystano z wiedzy i spekulacji wizjonerów, futurystów, socjologów i innych naukowców, twórcy „Powrotu do przyszłości II” zwyczajnie bawili się konwencją. To właśnie dlatego nasza szara rzeczywistość nieco na siłę goniła za osiągnięciami pokazanymi w filmie twórcy „Forresta Gumpa” (po co komu samosznurujące buty czy lewitująca deskorolka?), tak naprawdę krok po kroku zbliżając się do tego, co pokazano we wspomnianych wyżej dwóch innych doskonałych filmach science-fiction. Jednego jednak filmowi z Michaelem J. Foxem odmówić nie można. Jakkolwiek absurdalna nie byłaby pokazana w nim przyszłość, „udokumentowanie” jej na ekranie wzbudziło kreatywność ogromnej rzeszy osób, które zainspirowane nim zaczęły snuć własną jej wizję. W niniejszym wpisie zademonstruję jedną z nich. Czytaj dalej „To nie jest kolejny wpis o "Powrocie do przyszłości". Serio”

Wstydzisz się swojego znaku zodiaku? Dziś przestaniesz

Chyba że jesteś Rybami.

Patrząc na stronę główną wykopu (niedawno się zarejestrowałem) zastanawiam się, w jaki sposób jedne znaleziska potrafią wylądować na stronie głównej, a inne przepaść w jego poczekalni. Fakt, na stronie głównej można znaleźć masę interesujących linków (a czasem nawet coś z KWP), ale przeplatane są one treścią naprawdę zdumiewająco słabą (czasem nawet z łamów z KWP), więc warto jest rzucić okiem na materiały, którym nie udało się wyjść poza wykopalisko. Dzisiaj prezentuję właśnie jeden z nich. Czytaj dalej „Wstydzisz się swojego znaku zodiaku? Dziś przestaniesz”

Myślisz, że widziałeś już wszystko? Muszę Cię rozczarować

Nie wiem ile jest na świecie osób, które mogą powiedzieć, że byli już wszędzie i widzieli wszystko. Wiem jednak, że jeśli chodzi o tę drugą czynność, na pewno wciskają kit, bo widoków, które zaprezentuję w tym wpisie na pewno nie mieli okazji oglądać. Chyba, że podobnie do mnie, są uzależnieni od internetu. Czytaj dalej „Myślisz, że widziałeś już wszystko? Muszę Cię rozczarować”

Rysować każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej

Informacja o tym, że osoba prowadząca stronę, na której znaleźć można niezliczoną ilość zapierających dech w piersiach grafik i rysunków, sama nie potrafi narysować człowieczka składającego się z kółka i pięciu kresek, może wydać się nieco zaskakująca. Z drugiej strony, złośliwi mogą twierdzić, że odpowiedzialny za niniejsze treści autor kompensuje sobie brak talentu zachwycając się pomysłowością i zdolnościami innych. I mają rację. Jednak jeśli zestawić jakąkolwiek amatorską pracę z tymi, które znajdziecie w tym wpisie nagle okaże się, że nikt talentu nie ma. Takie są zajebiste. Czytaj dalej „Rysować każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej”

Niekończąca się opowieść 30 lat później

Trudno nie zgodzić się ze stwierdzeniem, że w kręcenie remake’ów jest jednocześnie próbą jawnego wyłudzenia pieniędzy, jak i otwartym zamachem na filmy, które niejednokrotnie zdefiniowały nasze (lub czyjeś) dzieciństwo. Dobry remake spotkać można równie często, co jednorożce jeżdżące na łyżwach, jednak niektórym produkcjom przydałby się lifting, gdyż nie zawsze pierwsze podejście do jakiegoś tematu okazuje się tym właściwym. Dobrym tego przykładem są projekty ponownego zaadaptowania „Diuny”, która po prostu zasługuje na odpowiedni budżet i właściwego reżysera. Zdecydowanie gorszym, choć na grafikach koncepcyjnych prezentującym się równie efektownie, jest to, co zobaczycie za chwilę. Czytaj dalej „Niekończąca się opowieść 30 lat później”

Animowane postaci w pierwotnej postaci

Najprawdopodobniej Ameryki w tym momencie nie odkrywam, ale z wielkim zaskoczeniem natrafiłem niedawno na szkice koncepcyjne kultowych animowanych postaci. Jak się okazuje, każda z nich w pierwotnej, hmmm, postaci, była swoistym brzydkim kaczątkiem, które dopiero po jakimś czasie miało zamienić się w odpowiednio ukształtowanego i zapadającego w pamięć bohatera. Zaprawdę powiadam Wam, długa jest droga od koncepcji do narodzin, o czym możecie przekonać się oglądając poniższe przykłady (kto jest kim, dowiecie się po najechaniu kursorem na poszczególne obrazki). [via Flavorwire] Czytaj dalej „Animowane postaci w pierwotnej postaci”

Tak miał wyglądać Superman Tima Burtona

W sieci pojawiły się dziś bardzo ciekawe grafiki koncepcyjne, jakie miały zostać użyte przy produkcji zabawek związanych z ekranizacją komiksu o Supermanie. Dlaczego ciekawe? Bo jeszcze w latach 90. reżyserem kolejnej odsłony przygód przybysza z planety Krypton miał być mistrz kiczowatej makabry – Tim Burton. Te kilka szkiców, które wkleję poniżej dają jako-taki obraz tego, czym miałoby być „dzieło” twórcy „Edwarda Nożycorękiego” i „Powrotu Batmana”. Czytaj dalej „Tak miał wyglądać Superman Tima Burtona”