Niedzielny lans wg Urbańskiej

Obiecywałem sobie, że jesienne niedzielne wieczory będę spędzał na lekturze czegokolwiek, byle tylko nie marnować czasu na seans telewizyjnej papki serwowanej nam co tydzień przez telewizję spod znaku małego „n”. Niestety, nie udało się – mamy 4 września, mamy niedzielę, a ja, zamiast delektować się pochłanianiem rzędu słów siedzę przed laptopem i jednym okiem zerkam na kolejne próby wybicia się żony Józefowicza. Czytaj dalej „Niedzielny lans wg Urbańskiej”