Najlepsze horrory krótkometrażowe: kilka minut strachu i zawał serca gratis

Najlepsze horrory to nie zawsze te, które budują napięcie przez kilkanaście czy kilkadziesiąt minut, by następnie przyprawić nas o palpitacje kilkoma zaskakującymi (i często krwawymi) scenami. Dobry straszak wcale nie musi trwać regulaminowe półtorej godziny, gdyż do zawału może doprowadzić już niecodzienny pomysł czy też sprawnie zrealizowana krótka fabuła. Tak, nawet taka, którą można rozpocząć, opowiedzieć i zamknąć w mniej niż 10 minut. Nie wierzycie? Nie dziwię się. Zanim obejrzałem niniejszych 10 krótkich metraży, sam byłem sceptykiem.


Jakiś czas temu w internecie furorę zrobiło zestawienie kilkunastu tylko z nazwy amatorskich krótkich filmów science-fiction. Przejrzawszy tę listę doszedłem do wniosku, że sporządzenie podobnej, ale skupiającej się na horrorach nie powinno stanowić większego problemu, gdyż gatunek ten cieszy się nie mniejszym zainteresowaniem, ale przez krytyków uważany jest za mało poważny i najczęściej niewarty większej uwagi.

Niestety, ostatnie dokonania na polu tworzenia strasznych filmów tylko potwierdzają ten stereotyp, jednak walka o przywrócenie (nadanie?) dobrego imienia gatunkowi trwa w najlepsze, a największe szanse na to mają w gruncie rzeczy amatorzy. Tak jak kilkadziesiąt lat temu, również i teraz najlepsze horrory powstają z dala od hollywoodzkiego zgiełki, za najczęściej psie pieniądze. Sami zresztą zobaczcie.

Dark Times (4:42)

Pięć minut dynamicznej ucieczki, w której możecie uczestniczyć razem z innymi bohaterami. A wszystko dzięki zastosowaniu ujęć z perspektywy pierwszej osoby, która zgotuje Wam prawdziwy bieg przez piekło. Krew, eksplozje, flaki, sporych rozmiarów karabiny maszynowe i… święty Mikołaj nadają całość iście surrealistycznej wymowy. 10/10.

Inside (5:08)

Krótka opowieść o mężczyźnie chorym na zaburzenie dysocjacyjne tożsamości, który chce wydostać się z psychiatryka. Problem są jego liczne osobowości, które nie mogą dojść do porozumienia, w jaki sposób przekonać lekarzy, że bohater tej etiudy jest już zdrowy. Świetna historia z zapadającym w pamięć zwrotem w akcji. 9/10.

The Facts in the Case of Mister Hollow (6:09)

Ciekawy eksperyment formalny. Ta sześciominutowa etiuda opiera się w zasadzie na jednym kadrze, który na kolejnych zbliżeniach zdradza ponure sekrety i dość przerażającą historię. Całość zilustrowana fantastyczną muzyką, która idealnie dopasowuje się do zmian jakie zachodzą na analizowanej fotografii. 9/10.

Bedfellows (2:31)

Najkrótszy film w tym zestawieniu okazuje się wzbudzać najwięcej dreszczy. A wszystko rozbija się o odebrany w środku nocy telefon od zgoła nieoczekiwanej osoby, która powinna być w tym momencie w zupełnie innym miejscu. Charakterystyczna dla horrorów narastająca muzyka daje niezłego kopa. 8/10.

The Sleepover (5:25)

Zaczyna się niepozornie, ale niech Was nie zwiedzie typowy dla dzieciaków dialog o straszydle czającym się pod łóżkiem lub w szafie. W mieście grasuje zamaskowany morderca z maczetą, który nie oszczędza nawet kilkuletnich chłopców. Rzadko możemy oglądać mordowanie kilkuletnich chłopców na ekranie, dlatego na „The Sleepover” warto rzucić okiem. I uśmiechnąć się w jego końcówce. 7/10.

Suckablood (6:47)

Jedyny krótki metraż w zestawieniu, który oferuje jako-taki happy end. Ale niech to Was nie zniechęca, gdyż ze wszystkich tu obecnych właśnie ta etiuda może pochwalić się najlepszymi zdjęciami. Opowieść o dziewczynce, która nie chciała przestać ssać swojego kciuka, możecie puścić na dobranoc dzieciakom, które nie chcą słuchać swoich rodziców. Poprawa zachowania gwarantowana. 8/10.

Cargo (7:15)

Krótkometrażowy film z zombie w tle opowiadający o mężczyźnie, który za pomocą kilku prostych przedmiotów próbuje zapewnić bezpieczeństwo „ładunkowi”, który dotychczas transportował, a który wkrótce będzie musiał poradzić sobie bez niego. Całkiem niedawno robił furorę w internecie, również tym polskim. 10/10.

Alma (5:25)

Jeszcze jeden film, który możecie pokazać dziecku, to mniej horror, a bardziej psychologiczny thriller o innej dziewczynce, która znajduje łudząco do niej podobną lalkę. Nie ma tu dialogów, nie ma przemocy, ale solidnej porcji dreszczyku dostarcza jak mało co. Jeśli mamy przeczucie, że coś jest nie tak, coś na pewno jest nie tak. 7/10.

The Cat With Hands (3:30)

Dość niepokojąca i psychodeliczna opowieść o kocie żyjącym na dnie studni, to sprawne połączenie gry aktorskiej i animacji poklatkowej. I chociaż na pierwszy rzut oka efekt odrzuca, po obejrzeniu całości docenicie technikę w jakiej film zrealizowano. 7/10.

Eel Girl (5:19)

Psychodeliczny krótki metraż o naukowcy mającym obsesję na punkcie badanej przez siebie, przypominającej kobietę zmutowanej istoty. Jak przypuszczacie, jego fascynacja nie może przynieść niczego dobrego, co też pokazuje ostatnie ujęcie, uchwycone w obiektywie powoli oddalającej się kamery. Znakomita charakteryzacja. 7/10.

http://www.youtube.com/watch?v=jXn4eqKvT8I