Chciał być sławny, więc został najniebezpieczniejszym więźniem w historii

Nie dalej jak wczoraj wreszcie pojawiła się okazja, by obejrzeć chwalonego tu i ówdzie „Bronsona”. Przyznając się już na wstępie do swojej ignorancji, wyznam, że tak długo zwlekałem z seansem, myśląc, że jest to biografia aktora znanego z serii „Życzenie Śmierci”. Dopiero jakiś czas temu zreflektowałem się, że „Charles Bronson” to również przybrane na jego cześć imię i nazwisko najbrutalniejszego, najniebezpieczniejszego i najdroższego więźnia w brytyjskim systemie penitencjarnym. Osoby tak nieposkromionej, że żadne więzienie w Zjednoczonym Królestwie nie chce go mieć w swoich murach. I wcale im się nie dziwię.

Nie będę się wypowiadał na temat jakości dzieła Nicolasa Windinga Refna (to ten od genialnego „Drive”), które jest skądinąd dziwne i mocno zahaczające o surrealizm (ale zdaniem pierwowzoru tytułowego bohatera, idealnie go portretujące). Po jego obejrzeniu postać Bronsona zaintrygowała mnie tak bardzo, że postanowiłem poczytać co nieco o jego życiu i więziennych wybrykach. Nie przypuszczałem jednak, że odnalezione informacje będą w stanie zaskoczyć mnie na tyle mocno, iż zdecyduję się napisać o nim osobny tekst. Zaprawdę powiadam Wam, jeśli wcześniej go nie znaliście, to po lekturze poniższego nigdy już nie zapomnicie.

12_bronson_blu-ray

„Tylko kurwa spróbujcie”

Michael Peterson, bo tak naprawdę brzmi jego imię i nazwisko, za kratki trafił w 1974 roku za napad na pocztę, podczas którego udało mu się ukraść zaledwie 26 funtów. Tak niska kwota nie była jednak dla sądu okolicznością łagodzącą – ten skazał go aż na 7 lat więzienia (Michael miał wcześniej na koncie wyrok w zawieszeniu). Nikt jeszcze wówczas nie przypuszczał, że ta siódemka powoli, ale systematycznie rozrośnie się do czterdziestki, a główny bohater tej historii większość swojego życia spędzi pod kluczem. Tak moi drodzy, od równo czterech dekad Bronson był na wolności zaledwie przez 4 miesiące i dziewięć dni. Wszystko przez jego bardzo wybuchowy charakter i nieprzewidywalne zachowanie. O tym jednak za chwilę.

Przez 40 lat Peterson był gościem ponad 120 (!) brytyjskich więzień, brutalnie pobił ponad 20 strażników i niezliczoną ilość więźniów, a także wziął 11 zakładników. Nic dziwnego, że zaledwie 4 lata z całości swojej odsiadki spędził poza izolatką. Tak, tak, „najbrutalniejszy i najdroższy więzień w historii Zjednoczonego Królestwa” 36 lat swojego życia żył w niemal całkowitym odosobnieniu. Co ciekawe, nigdy nikogo nie zabił.

A mógł.

A mógł.

Jego zachowanie było jednak na tyle niebezpieczne i trudne do powstrzymania, że już w 1978 roku przeniesiono go do do więziennego szpitala psychiatrycznego – ponoć najpilniej strzeżonego miejsca odosobnienia w UK. Również i tam Bronson sprawiał problemy, ale w późniejszych latach twierdził, że była to wina pracowników Broadmoor, którzy bili go do nieprzytomności, a jeśli nie udało im się go jej pozbawić, otępiali jego zmysły (i blokowali władzę w mięśniach) mieszankami środków uspokajających. W ramach protestu skazany aż trzykrotnie wspinał się na dach placówki (powodując łączne szkody na kwotę prawie miliona funtów – uwzględniając inflację), a kiedy to nie przynosiło pożądanych rezultatów, rozpoczynał strajki głodowe. Wreszcie przeniesiono go do innego szpitala, a następnie, dla świętego spokoju, jak sam twierdzi, orzeczono, że jest zdrowy na umyśle (to zapamiętajcie, w kontekście reszty tekstu). I wypuszczono.

"Idę ci wpierdolić"

„Idę ci wpierdolić”

Bronson był na wolności tylko 69 dni, parając się głównie okładaniem po mordach innych oprychów lub toczących ślinę z gęby agresywnych psów. Za pieniądze oczywiście (po zwycięskim starciu z rottweilerem otrzymał 1000 funtów nagrody). Należałoby w tym miejscu wspomnieć, że Charlie (jak ma w zwyczaju o sobie mówić), jest napakowany niczym rasowi kulturyści. W przeciwieństwie jednak do nich, jego muskuły nie tylko ładnie wyglądają, ale faktycznie działają. W 2007 roku wydał nawet książkę, w której opisał, jak bez używek, spalaczy i siłowni przypakować w taki sposób, by jednym uderzeniem móc powalić krowę. Autor poradnika dodał też, że podobnym ciosem jest w stanie rozbić kuloodporną szybę, kopniakiem otwierać stalowe drzwi oraz z łatwością unosić innych oprychów nad głowę (i nimi rzucać).

solfitfron

Nie sposób go nie lubić.

Strażnicy więzienni wspominają, że na ich oczach Bronson potrafił wygiąć stalowe drzwi gołymi rękami, a każdy dzień rozpoczynał od robienia 2000 pompek (swoją drogą, swego czasu był rekordzistą świata w długości pojedynczej serii pompkowej). Z innych, na pierwszy rzut oka absurdalnych zachowań i umiejętności warto wspomnieć o czyszczeniu przestrzeni międzyzębowych dratwą, płukaniu jelit wodą, którą zasysa z miski odbytem – wyłącznie za pomocą skurczów mięśni brzucha (!!) – oraz higienie żołądka. To ostatnie przy pomocy połykanych kawałków mokrego materiału przywiązanych do sznurka, które wyciąga tą samą stroną kilkoma jego pociągnięciami.

Wcześniej wspomniałem o nietypowym hobby Charliego, jakim jest branie zakładników. Często robi to tylko po to, by sprowokować starcie się z kilkoma strażnikami jednocześnie. Czasami ma jednak żądania. Czasami, jak na przykład w roku 1994, kiedy po obezwładnieniu strażnika więziennego domagał się helikoptera i… dmuchanej seks-lalki. Innym razem zdenerwowali go dwaj terroryści z Iraku, którzy mieli czelność wpaść na Bronsona na stołówce i go nie przeprosić. Co wówczas zrobił? Najpierw chciał skręcić im karki, ale ostatecznie stanęło na tym, że kiedy z jego ust wydobywał się potok wulgaryzmów zmieszany ze śpiewem, Irakijczycy musieli łaskotać go po piętach i tytułować generałem.

Dusza człowiek!

Dusza człowiek!

I jeśli to uważacie za absurd, to sam nie wiem, jak nazwiecie kolejną rewelację. Kiedy łaskotki już się mu znudziły, niegdysiejszy Michael Peterson kazał swoim jeńcom okładać go po głowie stalowymi tackami ze stołówki. Gdy ci ze strachu odmówili „współpracy”, wściekły Bronson rozebrał się do pasa, po czym zaczął rozcinać i rozszarpywać swoje ciało żyletką, jednocześnie domagając się od strażników karabinu UZI, kilka tysięcy sztuk amunicji, siekiery, kanapki z serem i transportu helikopterem na Kubę.

„Tępa góra mięśni” chciałoby się rzec, ale Charles wbrew pozorom nie jest postacią jednoznaczną. Wcześniej wspomniałem, że napisał fabularyzowany poradnik o swojej pracy nad mięśniami, ale jest to tylko jedno z wielu jego wydawnictw. Bronson ma w swoim dorobku łącznie 11 książek, a oprócz pisania prozy para się też poezją i malarstwem. Jego prace są nagradzane – przez okres osadzenia uzbierał aż 11 nagród Funduszu Koestlera, wspierającego więźniów w wyrażaniu siebie w sposób kreatywny. Jego prace publikowane były w wielu gazetach i magazynach, a obrazy wystawiono (nielegalnie) na jednej ze stacji metra w Londynie (po dwóch tygodniach zostały rozkradzione). Warto podkreślić, że całkowity dochód ze sprzedaży sygnowanych jego nazwiskiem tomów i prac z własnej woli przekazuje na cele charytatywne – głównie hospicja dla dzieci.

Piękne.

Piękne.

Co więcej, kilka dni temu, w sierpniu 2014 roku, „najbardziej niebezpieczny więzień” ogłosił, że zrywa z brutalnością i burzliwą przeszłością, gdyż przeszkadzają mu one w rozwijaniu kariery artystycznej. Symbolicznie też zmienił swoje przybrane nazwisko. Teraz, na cześć Salvadora Dalego, zowie się Charlesem Salvadorem.

Od momentu premiery produkcji Nicolasa Windinga Refna, gdzie w Bronsona wcielił się Tom Hardy (swoją drogą, pierwowzorowi tak spodobał się pomysł unieśmiertelnienia go w filmie, że zgolił, a w zasadzie ściął charakterystyczne wąsy i przesłał aktorowi, by ten nosił je zamiast sztucznych), więzień zaczął zyskiwać na popularności. Doszło nawet do tego, że w 2013 roku pod petycją o jego uwolnienie (złożoną na ręce premiera) podpisało się aż 10 tysięcy obywateli Wielkiej Brytanii. Bardzo jednak wątpliwe, by została rozpatrzona na jego korzyść, gdyż wciąż, zapominając o składanych obietnicach, zdarza mu się rozebrać do naga, nasmarować ciało masłem i, mimo 61 lat na karku, po raz za razem próbować swoich sił ze strażnikami, przy okazji wzniecania kolejnych więziennych zamieszek.

Fuck Yeah!

Fuck. Yeah.

 

Źródła: