Ojciec nie taki święty. O papieżu, który erotyką się parał

To że w obecnych czasach książki pisze niemal każdy, a autorów jest już chyba procentowo więcej niż czytelników, wszyscy dobrze wiedzą. Stawiam jednak franki przeciw kamieniom, że niewielu z was kojarzy fakt, iż jedną z najpoczytniejszych książek średniowiecza – a przynajmniej jego schyłku – i renesansu była powieść erotyczna, która na przeciętnego śmiertelnika mogła sprowadzić potępienie. A nieprzeciętnego wciągnąć na tron Piotrowy. I właśnie z tym drugim mamy tutaj do czynienia.

„Historia de duobus amantibus” – dla nieobeznanych z łaciną „Opowieść dwojga kochanków”, o której mowa we wstępie – jest piętnastowiecznym dziełem stworzonym przez Eneasza Sylwiusza Piccolominiego, wywodzącego się z biednej acz szlacheckiej rodziny włoskiego humanisty i poety, absolwenta sztuki oratorskiej i poezji uniwersytetu w Sienie (średniowieczny odpowiednik socjologii i stosunków międzynarodowych). Wiedząc, że z takim wykształceniem ciężko będzie o pracę w korporacji, przekwalifikował się później na prawnika, zdobywając ostatecznie zatrudnienie jako sekretarz u biskupa Domenico Capranicy, a później u innych świątobliwości.

Dzięki zawiązanym znajomościom Piccolomini załapał się nie tylko na sobór w Bazylei (1432), ale też szpiegowską (no dobra, tajną) misję w Szkocji na zlecenie włoskiego kardynała (1435) oraz konklawe z 1439 roku, na którym powołano antypapieża Feliksa V, którego osobistym sekretarzem zresztą został. Obcowanie z kościelnym światkiem nie przeszkadzało mu jednak napisać w międzyczasie kilku powieści erotycznych, miejscami mocno zahaczających o pornografię. Bo inaczej niż pornografią na ówczesne standardy nie sposób nie nazwać fragmentów listów zapoznanych ze sobą na pogrzebie Euraliusza i Lukrecji, w których wyczytać możemy:

Biust miała okazały, a jej piersi wyrastały po obu stronach jak dwa granaty… pragnę spać w ramionach mojej Cassiny, nawet jeśli cuchnie jak cap

czy

Cóż piękniejszego może istnieć od jej członków? Cudowna szyja, piersi, czy jesteście tymi, które będę wkrótce pieścił? Jesteście tym, co już za chwilę będzie należało do mnie? Czuć was w objęciach mych dłoni? Okrągłe członki, o słodkie ciało, czy jesteście w mych objęciach?

lub

Och, słodkie pocałunki, gorące uściski, namiętne kąsanie. Nie ma człowieka szczęśliwszego ode mnie… lub bardziej błogosławionego.

Piccolomini nie tylko zresztą pisał, ale też często przekuwał w czyn rzeczy, o których rozprawiał w swoich powieściach. M.in. stąd też jego drzewo genealogiczne wypuściło kilka gałęzi nieautoryzowanych, a on sam nawet jeśli dzieci nie robił, to bardzo lubił próbować. W późniejszym okresie życia Eneaszowi udawało się jednak na tyle trzymać emocje na wodzy, iż pogodził się z właściwym wówczas papieżem Eugeniuszem IV, przyjął święcenia kapłańskie w 1446 roku, a już rok później został biskupem Triestu. 8 lat później został kardynałem, a kilka miesięcy później również biskupem warmińskim. W międzyczasie jego dzieła zdobywały coraz większą popularność, ale nie przeszkodziło mu to w nominacji papieskiej, którą uzyskał na konklawe w 1458 roku, gdzie przyjął imię Piusa II.

Obraz "Romeo i Julia" Forda Madoksa Browna posłużył za okładkę jednego ze współczesnych wydań.
Obraz „Romeo i Julia” Forda Madoksa Browna posłużył za okładkę jednego ze współczesnych wydań.

Eneasz / Pius II oceniany jest przez historyków kościoła zaskakująco pozytywnie – uznaje się się go za oddanego papieża, który nie bał się prowadzić sporów z kościelnymi dostojnikami, królami czy sułtanami (jako autor erotycznych powieści epistolarnych pisał świetne listy, z których jeden trafił do Mehmeda II – odrzucił w nim Koran, a samego sułtana nakłaniał do wyrzeczenia się islamu i przyjęcia chrztu), a także organizować krucjat. Niestety zanim jedna z nich wyruszyła z Ankony (Pius II własnym kosztem starał się wystawić flotę), schorowany już wtedy papież zmarł, pozostawiając po sobie nienawiść do heretyków, kilka pikantnych i chwalonych za świetny styl książek oraz miejscami żenujący film z 2006 roku, który na podstawie jego sekretnych ponoć pamiętników odsłania watykańskie intrygi w dążeniu po władzę i pieniądze.

 
Nigdy jednak do końca nie przestał być lubieżnikiem, czego dowodzić mogą listy pisane już podczas pontyfikatu, a w których wyczytać możemy:

Włos mi posiwiał, nerwy mam wysuszone, kości zmurszałe, ciało pokryte zmarszczkami. Żadnej kobiecie nie mogę służyć do rozkoszy i żadna mnie… Prawdziwie jest tak, że Wenus bardziej mnie unika, niźli ja jej.

Ideałom pozostał, jak widać, wierny.

Źródła:

Listverse: 10 Major Historical Figures And Their Failed Attempts At Writing
Lesser-Known Gems: The tale of two lovers by Aeneas Sylvius aka Pope Pius II
Wikipedia: The Tale of Two Lovers
Wikipedia: Pope Pius II
Salon24: Papież Pius II i erotyki