Kolejny dowód na to, że warto oglądać nawet kiepskie filmy

13 uwag do wpisu “Kolejny dowód na to, że warto oglądać nawet kiepskie filmy”

  1. Może i jestem dziwny, ale mam 20 lat i uważam Frozen za wspaniałą i kultową bajkę. Nigdy bym nie pomyślał, że ktoś może uznać ją za kiepską. Soundtrack z Frozen, wraz z innymi piosenkami z filmów Disneya, jest na górze listy najczęściej słuchanych przeze mnie utworów.

    Polubienie

    1. W pełni popieram. Zaczynając czytać ten tekst, zastanawiałem się wręcz czy autor trollował, czy może chciał pisać o jakimś innym filmie – nigdy bym nie pomyślał, że ktokolwiek może uznać Frozen za „kiepski”. Mam lat dużo więcej 😉

      Polubienie

      1. Tak fatalny scenariusz nie potrzebuje trollowania 🙂

        Pomijając oczywiste wartości, które twórcy starają się wpoić najmłodszym widzom, sama linia fabularna jest zwyczajnie głupia. Generalnie wystarczyłoby, żeby siostry ze sobą porozmawiały (a nie wiedzieć czemu do tego nie dochodzi), a reszta akcji nie miałaby miejsca. Poza tym wolta pozytywnego bohatera w czarny charakter jest po prostu niedorzeczna i niczym nie argumentowana. Twórcy zwyczajnie okłamują widzów, co widać m.in. w scenie, gdy wspomniany pozytyw patrzy z miłością na bohaterkę siedząc w jeziorze. To tylko dwie rzeczy, które przychodzą mi do głowy na gorąco. Cały ten film wręcz masakruje sam siebie idiotyzmami 🙂

        Polubienie

      2. No proszę! A dla mnie to było super, że ten wymarzony książę okazał się czarnym charakterem. Pokazuje to, że pozory mylą. Niby wiadomo, ale to nie pojawia się raczej w filmach animowanych. No i to, ze nie porozmawiały, jasne, głupia sytuacja. Ale czy i w życiu nie ma się czasem tak, że wiadomo, ze rozmowa by wszystko wyjaśniła, a jednak unika się jej jak ognia?

        Polubienie

      3. Ja też uważam, że to było bardzo dobre. Inne bajki wpajają „och, och, trzeba zaufać sercu”, a tu pokazują, że to jednak nie takie proste. I dobrze, że czarny bohater nie jest taki oczywisty.

        Polubienie

      4. Przecież to jest takie… banalne, gdy czarny charakter jest pokazany jak na dłoni, a bohaterzy są głupi i nie zauważają jego złych zamiarów 😀

        Polubienie

  2. Jest kiepski. I mimo mojej miłości do filmów animowanych (oglądam zdecydowana większość nawet tych wchodzących na ekrany), nie byłam w stanie zrozumieć czemu ludziom podoba się ‚frozen’ I nawet nie wiesz jak bardzo ucieszył mnie fakt, że nie tylko ja tak uważam, bo do tej pory byłam osamotniona w tej opinii.

    PS. Tylko Olaf jest cudowny.

    Polubienie

      1. ja uważam ‚summer song’ i tekst ‚dla niektórych warto się roztopić’ za jedyne sceny, które ratują ten film (oczywiście oprócz nawiązań do obrazów 😛)

        Polubienie

  3. Absolutnie się z Tobą nie zgadzam. „Frozen”, jak i Frozen II” to jedne z lepszych bajek Disneya. Zostawię oprawę wizualną, bo tam nie ma się do czego przyczepić, po prostu przyjemnie się to ogląda. Jeśli chodzi o kwestię fabuły, pomijając wątki sił nadprzyrodzonych, jest po prostu życiowa. Nie każdy jest w stanie porozmawiać nawet z najbliższą osobą w cztery oczy i w 100% szczerze. Zwłaszcza, gdy mówimy o kobietach, które były izolowane od siebie, jak i świata zewnętrznego. Elza była zamknięta w pokoju i miała kontakt głównie z rodzicami i częścią służby, Anna podobnie, tylko ona miała większą przestrzeń. Wrota ich zamku były zamknięte i nikt o niczym nie wiedział. To daje szerokie pole do popisu dla różnych zaburzeń. Nie zamierzam wchodzić w to tak głęboko, bo to bajka przeznaczona dla dzieci, ale myślę, że warto przyjrzeć się przyczynie tego całego nieporozumienia zaistniałego w filmie. Skoro w tych czasach jest nam trudno rozmawiać ze sobą szczerze, a rodziny nie potrafią dojść do porozumienia przez kilka pokoleń, to co mają zrobić dwie kobiety izolowane OD SIEBIE dzieciaka?
    Kolejna sprawa, czarny charakter, który tak bardzo Cię drażni. Uważam, że jest to jedna z lepszych intryg w tego typu bajkach. Mało kiedy widuje się bajki, w których totalny patriarchat nie odgrywa „pięknego zakończenia” bajki. Najczęściej jest tak, że księżniczka zakochuje się w księciu i żyją długo i szczęśliwie. Jedynymi bajkami, które nie są srającą tęczą historią o miłości to np: „Merida Waleczna”, „Vaiana”, czy właśnie „Frozen”. Intryga, którą zawarli w historii „miłości od pierwszego wejrzenia” jest naprawdę świetna i jest to coś W KOŃCU realistycznego. Argument, że fabuła ciągnie widza za nos jest troszkę śmieszny, bo właśnie temu ma służyć zaistniała intryga. Z resztą, w wielu dobrych filmach stosują właśnie taki zabieg, gdzie fabuła powoli idzie do przodu, a na końcu dowiadujemy się, że byliśmy w błędzie, a film zrobił nas w bambuko (przykład: Star Wars).
    Mój komentarz nie jest hejtem, a konstruktywną krytyką Twojego stanowiska, jestem otwarta na dyskusję.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s